Radwańska żegna się z Australian Open
« powrót | Data publikacji: 22-01-2026 06:59Agnieszka Radwańska po raz czwarty odpadła w ćwierćfinale Australian Open. Jej pogromczynią okazała się Li Na (6. WTA), która pokonała ją 7-5, 6-3.
Była to jubileuszowa, dziesiąta konfrontacja tych zawodniczek. Minimalnie lepszym bilansem (5-4) mogła poszczycić się doświadczona Chinka, choć ostatni ich pojedynek w Sydney zakończył się dwusetowym zwycięstwem naszej tenisistki.
Już gem otwarcia pokazał, że będzie to niezwykle zacięty pojedynek. Trwał on blisko 13 minut, a Polka zmarnowała w nim trzy break pointy. Z kolei jej rywalka wykorzystała szóstą okazję i otworzyła wynik meczu. Kolejne dwa gemy także były wyrównane, ale oba na swoim koncie zapisała Agnieszka i po pierwszym w tym spotkaniu przełamaniu, objęła prowadzenie 2-1. Krakowianka błyskawicznie straciła ciężko wywalczoną przewagę, ale po chwili znów odebrała serwis rywalce (3-2). O tym, że podanie nie odgrywa w tym meczu decydującej roli, można się było przekonać po kolejnym gemie, który również powędrował na konto zawodniczki odbierającej. W tym momencie Chinka zaczęła jednak zdecydowanie lepiej serwować i zakończyła serię przełamań, wygrywając pewnie „swojego” gema. Podrażniona tym faktem Isia również podniosła poziom gry i po kilku świetnych akcjach wyrównała na 4-4. W dziewiątym gemie 30-latka z Wuhan nieco się zdekoncentrowała, co znakomicie wykorzystała nasza zawodniczka przełamując ją do 0. Niestety Isia nie zdołała wykorzystać szansy na wygranie seta i również przegrała gema serwisowego, nie zdobywając w nim ani jednego punktu. Kolejna seria przełamań nie była już tak długa, bo po kilku zagraniach w samą linię, Li objęła prowadzenie 6-5. Niepewna gra Polki zaowocowała piłką setową, którą nasza zawodniczka obroniła wspaniałym wolejem. Niestety kolejnej szansy Chinka już nie zmarnowała i wygrała pierwszą, niesamowicie wyrównaną partię 7-5. W secie trwającym ponad godzinę (czyli dłużej niż wczorajszy cały pojedynek Sereny Williams z Marią Kirilenko) Agnieszka zanotowała 11 niewymuszonych błędów (rywalka aż 29), ale przy tym tylko 4 bezpośrednio wygrane punkty (tymczasem Li aż o 16 więcej). Tenisistka z Krakowa zagrała zbyt pasywnie i oddała inicjatywę rywalce, co było główną przyczyną porażki w premierowej partii. Był to pierwszy przegrany przez Polkę set, po 26 kolejnych wygranych partiach od początku sezonu.
Od początku drugiej odsłony widać było wyraźną zmianę u naszej zawodniczki. Agnieszka wyciągnęła wnioski i zaczęła grać odważniej, dzięki czemu dwa pierwsze gemy wygrała bez straty punktu. Niestety kibice w biało-czerwonych barwach nie cieszyli się zbyt długo z prowadzenia swojej ulubienicy, bo rywalka błyskawicznie wyrównała na 2-2. Jak się okazało był to dopiero wstęp do demolki, jaką zgotowała Agnieszce coraz lepiej grająca Chinka. Zawodniczka z Azji kończyła niemal każdą piłkę, a nasza tenisistka zwiesiła głowę. Przy stanie 5-2 dla Li, Polka poderwała się jeszcze do walki, wygrała swojego gema serwisowego (3-5), a przy podaniu rywalki miała dwie szanse na odrobienie strat. Niestety solidnie grająca w tym secie Chinka, w przeciwieństwie do Agnieszki przestała popełniać błędy i po niecałych dwóch godzinach gry, to ona mogła cieszyć się ze zwycięstwa.
W przypadku Isi spokojnie można już mówić o klątwie ćwierćfinałów na kortach Melbourne Park. Polka już czwarty raz stanęła przed szansą na awans do najlepszej czwórki turnieju i znów ta sztuka jej się nie udała.
Li w walce o finał Australian Open 2013 zmierzy się z lepszą z rosyjskiej pary – Maria Szarapowa lub Jekaterina Makarowa.
GŚ



