Paryż: Przysiężny za słaby na Isnera
« powrót | Data publikacji: 30-10-2025 13:11Michał Przysiężny niestety nie poradził sobie z faworyzowanym Johnem Isnerem i już w drugiej rundzie musiał pożegnać się z turniejem Masters 1000, który rozgrywany jest w Paryżu. Polak po 120 minutach przegrał 6-7[3] 6-4 3-6.
Michał aby wystąpić w turnieju głownym musiał przejść dwustopniowe kwalifikacje. W swoim pierwszym spotkaniu pokonał Francuza Marca Gicquela 6-1 6-4, natomiast dzień później okazał się lepszy od Rumuna Victora Hanescu (6-3 6-7[3] 6-3). W meczu otwarcia tegorocznego turnieju w Paryżu, Przysiężny sprawił małą niespodziankę, eliminując z dalszej gry, notowanego obecnie na 38. pozycji, Fina Jarkko Nieminena 6-3 7-6(6).
Ze swoim dzisiejszym rywalem, Johnem Isnerem, Michał nie miał wcześniej okazji rywalizować na światowych kortach. Amerykanin zajmuje obecnie 16. miejsce w rankingu ATP, natomiast w kwietniu ubiegłego roku był notowany na 9. pozycji. 28-letni tenisista słynie przede wszystkim z bardzo dobrego serwisu, który zawdzięcza świetnym warunkom fizycznym (Isner mierzy 208 cm). Najlepszym wielkoszlemowym osiągnięciem Amerykanina jest ćwierćfinał US Open z 2011 roku.
W premierowej odsłonie dzisiejszego spotkania obaj pewnie wygrywali swoje gemy serwisowe, a po drodze pojawiły się tylko dwa break-pointy dla Isnera. Amerykanin jednak nie wykorzystał ani jednej z ważnych piłkę i o losach tej części meczu zadecydował tie-break. W dodatkowej rozgrywce John również nie stracił punktu przy swojej zagrywce, natomiast sam dwukrotnie wygrał akcje przy podaniu Polaka. 28-letni tenisista po 49 minutach objął prowadzenie 1-0 (7-6(3).
Początek drugiego seta również był bardzo wyrównany i do stanu 4-4 pojawił się tylko jeden break-point dla Isnera. Decydującym momentem tej partii okazał się gem dziewiąty. Popularny „Ołówek” wyszedł na prowadzenie 30:0, jednak Amerykanin popisał się bardzo dobrymi serwisami i szybko zniwelował wcześniejszą stratę, wysuwając się na 40:30. 28-letni tenisista popełnił jednak proste błędy w najistotniejszych momentach i podarował Polakowi aż dwie okazje na przełamanie. Przy pierwszej z nich nasz reprezentant nie miał w sumie nic do powiedzenia, jednak za drugą szansą John popełnił podwójny błąd i oddał swoje podanie (4-5). Michał miał małe kłopoty z zamknięciem tego seta i dopiero za trzecią piłką wyrównał stan rywalizacji na 1-1.
Pierwsze problemy Michała pojawiły się już w czwartym gemie decydującej partii. Polak pomimo szansy na doprowadzenie do remisu, musiał bronić aż dwóch break - pointów. Niestety drugą ważną piłkę posłał w siatkę, oddając tym samym własne podanie (1-3). Naszemu reprezentantowi nie udało się ugrać nawet jednego punktu przy zagrywce Amerykanina i po 120 minutach musiał pogodzić się z porażką (6-7[3] 6-4 3-6).
W dzisiejszym spotkaniu John trafiał pierwszym podaniem na poziomie 67% i posłał na drugą stronę aż 27 asów. Michał natomiast miał skuteczność serwisu na poziomie 51% i zanotował 10 asów. W ostatecznym rozrachunku to Amerykanin rozstrzygnął po swojej myśli więcej akcji (103-85).
KK



