Lisicki za burtą
« powrót | Data publikacji: 28-08-2025 00:15Sporą niespodziankę na początek wielkoszlemowego czempionatu US Open sprawiła kibicom Rumunka Sorana Cirstea, która w pierwszej rundzie turnieju pokonała, rozstawioną z numerem szesnastym, Niemkę Sabine Lisicki. Spotkanie zakończyło się wynikiem 4-6 6-2 6-2.
Obie panie rywalizowały ze sobą, do tej pory, trzykrotnie. Wszystkie te batalie miały miejsce na kortach twardych (Tashkent 2008, Los Angeles 2009 i Indian Wells 2011) i za każdym razem wygrana należała do ćwierćfinalistki French Open 2009.
Premierową odsłonę dzisiejszej bitwy Lisicki rozpoczęła od wypracowania dwóch breakpointowych okazji. Pierwszej z nich nie udało jej się wykorzystać, ale chwilę później prowadziła już 1-0. Mimo korzystnego rezultatu 30-0, kilku równowag i jednego podwójnego błędu Niemki, Rumunka nie zdołała wyrównać na 1-1 (0-2). Natychmiast zdobyła jednak pierwszego gema, którego wygrała „na sucho” (1-2), po kilku minutach odebrała serwis oponentce i doprowadziła do remisu (2-2), a następnie osiągnęła przewagę 3-2. Przy tym rezultacie Cirstea ponownie przełamała reprezentantkę naszych zachodnich sąsiadów (4-2). Sabine szybko odrobiła tę stratę (3-4), zrównała się z przeciwniczką (4-4) i sama zapisała na swoim koncie trzeciego breaka (5-4). Skutecznie serwowała na seta i triumfowała 6-4.
Na starcie drugiej części bitwy, Sorana przegrywała przy swoim podaniu 0-30, ale mimo to zdołała obronić serwis (1-0). Niemka polskiego pochodzenia szybko wyrównała na 1-1. Aż do wyniku 3-2, na korzyść mniej doświadczonej tenisistki, obie panie radziły sobie ze swoimi gemami. Wówczas trzeci podwójny błąd serwisowy Sabine w tym meczu dał Rumunce break pointa, którego wykorzystała (4-2). Dwie kolejne pomyłki tego typu, popełnione przez rozstawioną zawodniczkę, pozwoliły Cirstei wyrównać w setach na 1-1 (6-2).
Mimo niewielkich kłopotów, młodsza z tenisistek rozpoczęła decydującą fazę starcia od utrzymania serwisu (1-0), a następnie przełamała niemiecką oponentkę (2-0). Chwilę później rozegrała odpowiednio swój serwis i prowadziła już 3-0. W piątym gemie Lisicki miała dwie szanse na odrobienie straty, ale nie zdołała z nich skorzystać (1-4). Kolejną możliwość na zdobycie breaka zmarnowała przy wyniku 2-4 (2-5). Ostatecznie w ósmym gemie to Rumunka ponownie odebrała podanie przeciwniczce i awansowała tym samym do drugiej rundy zawodów, w której zmierzy się z pogromczynią Francuzki Stephanie Foretz Gacon – Anną Tatiszwili.
Lisicki popełniła w spotkaniu z Cirsteą aż 8 podwójnych błędów serwisowych. Nieco lepiej radziła sobie z trafieniem pierwszego podania (57%-54%) i wygrała po nim tylko nieznacznie mniej punktów (67%-68%), ale zdecydowanie słabiej wypadła przy drugim serwisie (38%-59%). Cirstea wykorzystała 6 z 9 breakpointowych możliwości, natomiast Niemka dokonała tego jedyne trzykrotnie, mimo iż miała na to osiem szans. Rozstawiona zawodniczka popełniła więcej niewymuszonych pomyłek (42-24), ale posłała na drugą stronę kortu również większą liczbę piłek kończących (20-13). W sumie Sabine zgarnęła o 16 punktów mniej niż jej oponentka zza siatki (72-88).
KH



