treść: Najbardziej utytułowany tenisista w historii - Roger Federer - nie awansuje do półfinału i nie będzie walczył o końcowy sukces w prestiżowym Monte Carlo Rolex Masters. W ćwierćfinałowym pojedynku Szwajcar musiał uznać wyższość światowej „dziewiątki” - Jurgena Melzera.
Obaj panowie spotkali się dotychczas na zawodowych kortach trzykrotnie i za każdym razem górą był Federer. Tym razem 29-latek z Wiednia zdołał przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść i dzięki dobrej, agresywnej grze triumfował w stosunku 6-4 6-4.
Dzięki temu zwycięstwu Austriak wywalczył sobie pierwszy w karierze awans do półfinału imprezy rangi Masters 1000. Rywalem Melzera w „połówce” będzie szósty tenisista rankingu ATP - David Ferrer. Jeśli tenisista z Wiednia przejdzie i tę przeszkodę, to stanie się pierwszym Austriakiem, od czasów Thomasa Mustera w 1996 roku, który wystąpi w finale monakijskiego turnieju.
- Ta wygrana ma dla mnie wyjątkowe znaczenie - zaczął Melzer. W zeszłym roku udało mi się pokonać zarówno Nadala, jak i Djokovica. Federer był „tym brakującym”, którego również chciałem mieć na swoim koncie. Jestem niesamowicie szczęśliwy, że udało mi się dziś tego dokonać.
- Wydaje mi się, że rozegrałem rewelacyjny mecz. Od początku spotkania zmagaliśmy się z niesprzyjającymi warunkami pogodowymi, ponieważ grę znacząco utrudniał nam wiatr. Kluczowe dla przebiegu pojedynku było to, że nie popełniałem dziś zbyt wielu niewymuszonych błędów. Utrzymywałem piłkę w korcie, a gdy tylko pojawiła się okazja - atakowałem go. Najbardziej naciskałem wtedy, kiedy miałem break pointy. Chciałem wzmóc presję na Rogerze i sprawić, żeby miał ze mną jeszcze więcej problemów. Chyba właśnie to zadecydowało o tym, że ostatecznie to ja schodzę z kortu z tarczą. W tenisie jest tak, ze trzeba bezwzględnie wykorzystywać każdą nadarzającą się szansę. Musisz być agresywny i walczyć o swoje. Tej strategii się dzisiaj trzymałem i właśnie ona pozwoliła mi wygrać.
- Wczorajsze zwycięstwo z Almagrem dodało mi niezbędnej pewności siebie. Wydaje mi się, że na kortach ziemnych prezentuję się coraz lepiej i takie mecze jak ten utwierdzają mnie w tym przekonaniu. Nie od dziś wiadomo, że mączka nie jest ulubioną nawierzchnią Rogera. Nie mam wątpliwości, że ten aspekt pomógł mi w odniesieniu końcowego triumfu.
- W pewnym momencie spotkania doznałem urazu pleców i bałem się, że mogę nie dokończyć tego pojedynku. Zdarzyło się to podczas jednego z moich backhandów. Na szczęście lekarz wykonał kawał dobrej roboty i po jego interwencji mogłem w spokoju kontynuować grę. Prawda jest taka, że chwilę później plecy praktycznie przestały mi przeszkadzać - zakończył Melzer.
O spotkaniu krótko wypowiedział się również pokonany - Roger Federer: - Nie wydaje mi się, żebym rozegrał dziś katastrofalne spotkanie. Chyba było całkiem nieźle. Pamiętajmy, że to dopiero pierwszy tydzień rywalizacji na kortach ziemnych i nie wszystko funkcjonuje już tak, jak sobie tego życzę. Nie oczekuję od siebie, że od razu będę grał bezbłędnie. Gdyby tak się wydarzyło, to byłaby to przemiła niespodzianka, ale nie nastawiałem się na to przesadnie. Podsumowując, rozegrałem solidny turniej i należy pogratulować Jurgenowi, który wypunktował dziś wszystkie moje słabości.
MŻ / atpworldtour.com
data dodania: 2026-04-16 10:14 dodał: |