temat: Tsonga rywalem Djokovica
treść:
Dwudziestosześcioletni tenisista z Le Mans - Jo Wilfried Tsonga - pewnie pokonał Nicloasa Almagra i awansował tym samym do półfinału prestiżowego Rogers Cup. Spotkanie rozstawionego z „trzynastką” Francuza z turniejową „ósemką” trwało niemal półtorej godziny i zakończyło się wynikiem 6-4 6-4.

Dzień po odprawieniu z kanadyjskiej imprezy Rogera Federera (6-3 6-7 6-1) zawodnik znad Sekwany stanął przed kolejnym ciężkim (choć teoretycznie już nie aż tak ciężkim) zadaniem. Jego ćwierćfinałowym oponentem był bowiem jeden z najlepszych hiszpańskich tenisistów - Nicolas Almagro. Kluczem do dzisiejszego sukcesu 26-latka okazał się być serwis. Tsonga wygrał aż 70% piłek po dobrze uplasowanym podaniu i w pełni zasłużenie awansował do następnego etapu imprezy. Kibice gracza z Le Mans musieli wstrzymać oddechy jedynie w ostatnim gemie drugiej partii, bowiem ich idol został zmuszony do zmierzenia się aż z trzema break pointami. Finalista Australian Open 2008 świetnie poradził sobie z tym zadaniem i już po chwili mógł cieszyć się z promocji do kolejnego etapu. Dzięki triumfowi nad Almagrem Francuz jeszcze polepszył ich dotychczasowy bilans bezpośrednich pojedynków, który teraz wynosi 5-0.

- Byłem dziś zmęczony i nie grało mi się zbyt łatwo - wyznał po meczu Jo-Wilfried.

- Brakowało mi nieco energii, którą wykorzystałem we wczorajszym spotkaniu przeciwko Rogerowi. Tamten pojedynek kosztował mnie bardzo dużo sił i dlatego dziś musiałem zmierzyć się nie tylko z przeciwnikiem, ale i z konsekwencjami ostatnich wydarzeń.

- Taktyka na mecz z Nicolasem był prosta - chciałem skupić się na własnym podaniu i ryzykować returnem. Ta strategia pomogła mi w zachowaniu jakieś części energii i sprawiła, że teraz mogę cieszyć się z awansu do półfinału. Gdybym próbował walczyć z całych sił w każdym gemie, to prawdopodobnie nie dotrwałbym do końca spotkania.

Zawody w Montrealu są jednymi z ulubionych rozgrywek Francuza w całym profesjonalnym cyklu. Już po raz drugi bowiem udało mu się dojść tu do etapu „połówki”. Jego pierwszy tego typu sukces na kanadyjskiej ziemi miał miejsce dokładnie dwa lata temu. Sezon 2011 nie jest na razie najlepszym w wykonaniu tenisisty z Le Mans. Jo-Wilfried nie zdołał jeszcze wygrać żadnego turnieju, choć był tego blisko w Rotterdamie i Londynie, gdzie w decydującym meczu lepsi od niego (po 3-setowych meczach) okazali się kolejno Robin Soderling i Andy Murray. Największym osiągnięciem w dotychczasowej karierze Francuza (obok występu w finale Australian Open) jest triumf na rodzimych kortach w Paryżu. Ów sukces miał miejsce w roku 2008, a tym, który musiał finalnie uznać wyższość Tsongi był ówczesny gwiazdor argentyńskiego tenisa - David Nalbandian.

W półfinale Rogers Cup przed turniejową „trzynastką” stanie jednak nadzwyczaj trudne zadanie. Naprzeciwko niego stanie bowiem aktualny lider męskiego zestawienia - Novak Djokovic - który w tym sezonie przegrał zaledwie jeden mecz. Ostatni raz obaj panowie mieli się okazję spotkań na londyńskich kortach Wimbledonu, gdzie górą (po 4-setowej batalii) okazał się być zawodnik z Bałkanów.

- Nasz ostatni pojedynek był niezwykle wyrównany i obaj włożyliśmy w niego bardzo dużo serca i zaangażowania - powiedział Djokovic.

- To był niesamowicie ważny półfinał i obaj bardzo chcieliśmy go wygrać. W ostatnich miesiącach gra Jo-Wilfrieda znacząco się poprawiła, a on stał się wyjątkowo niewygodnym rywalem. Wydaje mi się, że podniósł poziom swoich umiejętności i teraz naprawdę trzeba się z nim liczyć. To uniwersalny gracz, który świetnie radzi sobie na każdej nawierzchni. Dysponuje bardzo mocnym serwisem, co sprawia, że mecze z nim należą do tych najtrudniejszych. Jeżeli Tsonga trafia „swój dzień”, a jego podania są mocne i precyzyjne, to spokojnie może ograć każdego zawodnika na świecie.

- To będzie bardzo ciężki pojedynek, a szybka nawierzchnia stanie się jego sprzymierzeńcem. Musze skupić się przede wszystkim na returnie i cierpliwie czekać na pojawienie się jakieś okazji - zakończył lider rankingu ATP.

MŻ / atpworldtour.com
data dodania: 2025-08-13 15:01
dodał:
komentarze: