| temat: Odrodzona Davenport wspomina trudne dni sprzed roku |
| treść: Dla amerykańskiej tenisistki Lindsay Davenport 11 stycznia to rocznica i wspomnienie trudnych dni po operacji chirurgicznej kolana, która wyłączyła ją z gry na czas dłuższy. Dziś, szczuplejsza i w lepszej formie rozmawia z dziennikarzami z uśmiechem, zwłaszcza, że na jej palcu lśni wielki brylant zaręczynowego pierścionka. W niedalekiej przyszłości tenisistka ma wyjść za mąż za młodszego brata swego trenera Ricka Leacha, Jona. Jednak wciąż pamięta o wydarzeniach sprzed roku, kiedy to skalpel chirurga miał usunąć defekt kolana, dokuczający jej przez lata. Teraz, przed sobotnim finałem turnieju Sydney International i po zwycięstwie w półfinale nad Rosjanką Tatianą Panową, wszystkie problemy ma już za sobą. "To naprawdę ekscytujące, gdy widzę, jaki uczyniłam postęp od czasu operacji" - powiedziała Davenport Przez dziewięć tygodni po operacji Davenport poruszała się o kulach, a na kortach nie pojawiała się przez sześć miesięcy. Ta przymusowa przerwa jednak dobrze jej zrobiła. Dziś Davenport wraca do dawnej formy, takiej jak wówczas, gdy wygrywała trzy turnieje wielkoszlemowe i była na pierwszym miejscu listy rankingowej WTA (pięć razy, w l. 1998 - styczeń 2001. Po powrocie na korty w lipcu 2002 r. dotarła do finałów czterech turniejów. "Mimo, że nie wygrałam żadnego turnieju i przegrywałam mecze, które powinnam była wygrać, byłam w półfinałach lub finałach niemal każdego turnieju, w którym brałam udział. Być poza kortem przez siedem lub osiem miesięcy i być zdolną do takich wyczynów, to powód do dumy. Lekarz był zawsze pewny, że z powodzeniem mogę wrócić do gry. Ta diagnoza lekarza pozwoliła mi na pozbycie się własnych wątpliwości. Na razie moje kolano mnie nie zawodzi, rehabilitacja przebiegła bez kłopotów. Była jedynie długa i nudna" - zakończyła Davenport. (PAP) data dodania: 2026-01-10 22:37 dodał: FranZen |
| komentarze: |