treść: Ósmy tenisista rankingu ATP - Jurgen Melzer - odpowiedział na szereg pytań, zadanych mu przez internautów z całego świata. W ciekawym „wywiadzie” Austriak opowiadał między innymi o swoim progresie w ostatnich latach, jak i o wynikach futbolowego Bayernu Monachium.
Jak się czułeś, gdy po raz pierwszy w karierze pokonałeś Rogera Federera i jak to świętowałeś?
- To było fantastyczne uczucie. Spotkaliśmy się na korcie czwarty raz, a w dotychczasowych potyczkach nie udało mi się urwać mu choćby seta, więc ten triumf smakuje wyjątkowo. Warunki pogodowe nie były najlepsze, ale świetnie sobie z tym poradziłem i grałem naprawdę solidny tenis. Na jakiekolwiek świętowanie nie było jednak czasu, ponieważ dzień później grałem kolejny mecz.
Gdybyś mógł wybrać jedną umiejętność któregoś zawodnika z pierwszej dziesiątki rankingu, to co byś „pożyczył”?
- Wydaje mi się, że byłby to serwis Rogera Federera.
Deblowe zwycięstwo na kortach Wimbledonu to Twój największy dotychczasowy sukces?
- Tak, i mogę śmiało powiedzieć, że nie zamieniłbym tego na nic innego.
Co myślisz o tegorocznych wynikach Bayernu Monachium?
- Nie będę ukrywał - nie grają tak, jakbym sobie tego życzył. Trzeba jednak pamiętać, że już niedługo rozpocznie się nowy sezon. Mam nadzieję, że Bawarczycy spiszą się w nim dużo lepiej.
Masz jakieś przedmeczowe rytuały, które pomagają Ci się właściwie przygotować do spotkania?
- Raczej nie. Przed każdym meczem bandażuję sobie kostki, ale chyba nie możemy tego podciągnąć pod „przedmeczowy rytuał”. Co jeszcze? Przed wyjściem na kort często słucham muzyki.
Z którymi zawodnikami spoza pierwszej dziesiątki gra Ci się najtrudniej?
- Jest dwóch, którzy nie znajdują się obecnie w TOP 10, a są bardzo wymagającymi przeciwnikami, przeciwko którym gra mi się niesamowicie ciężko. Mówię tu o Lleytonie Hewitcie i Andyâm Roddicku. Wydaje mi się, że bilans naszych bezpośrednich spotkań wygląda katastrofalnie. Mówiąc szczerze, chyba nawet nie chciałbym go zobaczyć.
Co się stało, że zawodnik, który znajdował się w okolicach 50. miejsca rankingu nagle przebojem wdarł się do czołowej dziesiątki?
- Wydaje mi się, że kluczowe znaczenie miała zmiana trenera. Z moim szkoleniowcem pracowałem przez 13 lat i zrobił świetną robotę, bo udało mu się wprowadzić mnie nawet do pierwszej trzydziestki. Mimo wszystko, dalszy progres wydawał się blokowany i musiałem coś zmienić. Wtedy postanowiłem zbudować nową ekipę, z trenerem Joakimem Nystromem i specjalistą od przygotowania fizycznego - Janem Velthhuisem na czele. Oprócz tego, pewien szkoleniowiec zajął się sprawą mojej kondycji. Te wszystkie zmiany przyniosły oczekiwany efekt i między innymi dzięki nim mogę się teraz cieszyć z ósmego miejsca w rankingu.
Jesteś w pierwszej dziesiątce zarówno w singlu, jak i w deblu - co jest Twoim priorytetem?
- Debel jest czymś co kocham i ciężko byłoby mi z tego zrezygnować. Czasami trudno jest występować w jednym turnieju zarówno w grzej pojedynczej, jak i podwójnej, bo zdarzają się sytuacje, kiedy musisz zagrać dwa mecze w bardzo krótkim odstępie czasu. Moim priorytetem pozostaje singiel, ale tak długo, jak mi na to zdrowie pozwoli, zamierzam to łączyć. Gdybym musiał dokonać wyboru, to byłaby to gra pojedyncza.
Gdzie trzymasz swoje wimbledońskie trofeum?
- Na honorowym miejscu w salonie.
Kto jest Twoim najlepszym przyjacielem w tenisowym tourze?
- Philipp Petzschner.
Wiem, że Twój brat właśnie zaczyna karierę zawodniczą. Powiedz, jakie rady dałeś mu na starcie?
- Myślę, że tych wskazówek było tak wiele, że nie da się ich wszystkich przytoczyć. Kiedy Gerald będzie miał jakiś problem, to zawsze może do mnie przyjść i spytać. On to wie. Mój brat jest niezwykle utalentowanym chłopakiem, ale czasami wydaje mi się, że nie daje z siebie stu procent, a bez tego, nigdzie się nie dojdzie. Mimo wszystko, na razie spisuje się świetnie, a ja jestem z niego bardzo dumny.
Jaka jest różnica między grą z tenisistą praworęcznym, a leworęcznym. Przygotowujesz się do tych meczów pod takim kątem?
- Mówiąc szczerze, nie ma dla mnie znaczenia, którą ręką operuje mój przeciwnik. Jeżeli jest taka okazja, to przed meczem z leworęcznym graczem, staram się rozgrzewać z innym, tak grającym zawodnikiem. Nieważne jednak przeciwko komu wychodzę na kort. Zawsze gram z takim samym zaangażowaniem, daję z siebie wszystko i staram się wygrać.
MŻ / atpworldtour.com data dodania: 2026-04-21 15:23 dodał: |