treść: W 2010 roku na kortach trawiastych Wimbledonu po raz czwarty w swojej karierze triumfowała Serena Williams, która w finale pokonała Wierę Zwonariewą 6-3 6-2. I choć jeszcze nie wiadomo w jakiej kondycji, po długiej przerwie od gry i zmaganiach z chorobą, pierwsza rakieta Stanów Zjednoczonych jest obecnie, Martina Navratilova uważa, że już teraz powinno się wykreślić ją z listy pretendentek do tegorocznej nagrody z Londynu.
- Wiara w Serenę jest dla mnie, jak stawianie w gonitwie na konia, który nie biegał przez cały rok. Ale naprawdę niezwykłego konia - powiedziała Czeszka, która była gościem honorowym AEGON Classic.
29-letnią Amerykankę po raz pierwszy w nowym sezonie zobaczymy podczas wtorkowego meczu rozgrywanego w Eastbourne, gdzie zmierzy się z Tsvetaną Pironkovą.
- Obie siostry Williams teoretycznie mogą znaleźć się w finale Wimbledonu, ale niewykluczone też, że wrócą do domu już po walce w drugiej rundzie. Osobiście nie widzę dziś żadnej z nich w końcowym etapie. Na trawie uwielbia się popisywać Maria Szarapowa, która nabrała dużej pewności siebie po zawodach w Paryżu. Faworytką może być też Na Li. Chinka jest teraz w naprawdę znakomitej formie, co również udowodniła przed dwoma tygodniami, niespodziewanie zdobywając pierwsze w swojej karierze trofeum wielkoszlemowe.
Martina Navratilova jest jedną z najwybitniejszych przedstawicielek dyscypliny. Na jej dorobek zawodowy składa się między innymi wygrana w 167 turniejach singlowych i rzadko spotykany tytuł Klasycznego Wielkiego Szlema w deblu. W niedalekiej przeszłości Amerykanka zmagała się z poważną chorobą płuc, której nabawiła się podczas charytatywnej wędrówki na Kilimandżaro. Obecnie, jak sama twierdzi, czuje się dobrze i wciąż zamierza działać za kulisami sportowego świata.
PS / telegraph.co.uk
data dodania: 2025-06-14 12:15 dodał: |