temat: Nadal gra dalej
treść:
Obrońca tytułu mistrzowskiego sprzed roku - Rafael Nadal - pokonał w trzech setach Davida Nalbandiana i w niezłym stylu awansował do czwartej rundy ostatniego wielkoszlemowego turnieju roku. Dzisiejsze starcie zakończyło się rezultatem 7-6(5) 6-1 7-5 na korzyść tenisisty z Majorki.

29-latek z Cordoby, który niegdyś zajmował trzecie miejsce w rankingu ATP, do meczu z Nadalem podchodził dość optymistycznie.

- Wiem jak wygląda gra Rafy i wiem też jak można go pokonać. Pytanie tylko czy będę potrafił zrealizować obraną taktykę i rozstrzygnąć mecz na swoją korzyść - powiedział z uśmiechem Argentyńczyk.

Początek spotkania zdawał się wróżyć łatwą wygraną Hiszpana. Od samego startu obaj zawodnicy konsekwentnie wygrywali swoje serwisy i taki stan rzeczy utrzymywał się do gema numer pięć. Wtedy właśnie niespodziewane przełamanie wywalczył tenisista z Ameryki Południowej. W zdobyciu tego breaka pomógł mu sam Rafa, który w kluczowym momencie popełnił podwójny błąd serwisowy. Kilkanaście minut później Nalbandian stanął przed dużą szansą, gdyż prowadził 5-4 i dysponował przy tym atutem własnego podania. Argentyńczyk zrobił jednak to samo co jego rywal i w decydującej chwili „popisał się” podwójnym błędem serwisowym. Losy tego seta rozstrzygnęły się ostatecznie w tie breaku. Tego lepiej rozegrał światowy „numer dwa”, który wygrał przewagą jednego minibreaka (7-5).

Końcówka pierwszej partii odcisnęła piętno na psychice Nalbandiana, który kolejną część gry rozpoczął od wyniku 0-4. Argentyńczyk nie zdołał odrobić strat i na tablicy świetlnej pojawił się wynik 2-0 w setach. Trzecią odsłonę pojedynku lepiej zaczął Nadal, który stosunkowo szybko uciekł na 5-2. Kiedy wydawało się, że losy meczu są już rozstrzygnięte, do gry ponownie włączył się 29-latek z Cordoby. Sklasyfikowany obecnie na 76. miejscu męskiego zestawienia zawodnik poderwał się do walki i wyrównał na 5-5. To było jednak wszystko, na co było dziś stać finalistę Wimbledonu 2002. Nadal dołożył dwa kolejne gemy i z wynikiem 7-6(5) 6-1 7-5 zameldował się w kolejnej rundzie amerykańskich zawodów. Dzisiejsze spotkanie trwało dokładnie 2 godziny i 29 minut.

- Jestem bardzo zadowolony z tego, jak potoczył się dzisiejszy pojedynek - wyznał po meczu Hiszpan. Dobrze się poruszałem na korcie i byłem skuteczny zarówno przy forhendach, jak i przy bekhendach. Jeśli chodzi o złe rzeczy, to w pamięć zapadł mi dziewiąty gem decydującego seta. Prowadziłem 5-3 i powinienem spokojnie zakończyć mecz. Ja jednak zagrałem koszmarnie i później trzeba było to nadrabiać. Mimo wszystko, jestem zadowolony z dzisiejszego występu.

O spotkaniu krótko wypowiedział się również pokonany Nalbandian:

- Wydaje mi się, że miałem swoje szanse - zwłaszcza w pierwszym secie. Grałem całkiem nieźle, ale niestety nie zdołałem ich wykorzystać. Rafa spisywał się dziś naprawdę bardzo dobrze. Popełniał mało błędów i chyba właśnie to zadecydowało o końcowym wyniku.

Kolejnym przeciwnikiem 25-latka z Majorki będzie Gilles Muller, który w trzech setach pokonał Igora Kunitsyna (6-1 6-4 6-4).

MŻ / atpworldtour.com
data dodania: 2025-09-05 01:27
dodał:
komentarze: