treść: Na Li (WTA 5), która grała w swoim kraju po raz pierwszy od zdobycia mistrzostwa w wielkoszlemowym French Open, nie sprostała w niedzielę wyzwaniu rzuconemu jej przez Monicę Niculescu (WTA 58). Reprezentantka Rumunii odprawiła ją wynikiem 6-4 6-0 i, tym samym, zapewniła sobie awans do drugiej rundy China Open (z pulą nagród 4,5 mln dolarów).
Po wspaniałym występie na paryskich kortach forma Chinki wyraźnie spadła. W Wimbledonie, już podczas drugiego meczu, za silna okazała się dla niej Sabine Lisicki, zaś w US Open nie przeszła nawet przez pierwszą rundę, której triumfatorką została Simona Halep. Dziś również dała się całkowicie zdominować. W secie otwarcia przegrywała 1-5. Mimo prób nagrodzonych trzema kolejnymi punktami, po 81 minutach rywalka wykorzystała niemoc 29-latki i efektownie przypieczętowała pierwszy w swojej karierze sukces nad zawodniczką z „TOP 10” światowego zestawienia.
- Straciłam w tej chwili całą pewność siebie - powiedziała Li, której po zakończeniu współpracy z Duńczykiem - Michaelem Mortensenem - ponownie, w roli trenera, towarzyszy mąż.
- Nie wiem co mogę zrobić. Nawet wygranie jednego gema jest dla mnie trudne. Czuję się w tym sezonie, jakbym jeździła na roller coasterze i znalazła się w końcu na dole. Potrzebuję dłuższej przerwy - dla ciała i umysłu.
Przed turniejem Chinka podpisała dwa nowe kontrakty sponsoringowe z: australijską marką Crown i rodzimym przedsiębiorstwem Kunshunlan.
- Gdy wchodzę na boisko, gram dla siebie, nie dla swoich sponsorów. Wiem, że im bardzo zależy na moich zwycięstwach, ale jak nie wychodzi, pozostaje mi po prostu przeprosić - dodała.
W przeciwieństwie do Li, rozstawiona z numerem 6. Samntha Stosur (WTA 7) nie załamała się ostatnią porażką, której doznała w meczu otwarcia turnieju tokijskiego, i z wielką determinacją pokonała w niedzielę Swietłanę Pironkową (WTA 45) 6-4 6-0.
- Trudno jest wrócić i startować w jakichkolwiek zawodach, zaraz po wygraniu jednej z najważniejszych imprez sezonu, takich jak US Open. Mimo to, bardzo się cieszę, że tu jestem - wyznała tenisistka z Antypodów.
- W Tokio nie czułam się jeszcze na siłach, by pokazać na co mnie stać. Mam nadzieję, że mój stan fizyczny ma się już jednak lepiej.
Zamykająca czołową dziesiątkę rankingu WTA Marion Bartoli walczyła dwie i pół godziny, nim osiągnęła wynik 3-6 6-4 7-5, którym zaprzepaściła marzenia Ivety Benesovej. Natomiast żadnych problemów nie miały Anastazja Pawliuczenkowa (WTA 16) i Sabine Lisicki (WTA 17).
Innymi laureatkami pojedynków pierwszej rundy zostały: Ana Ivanovic (WTA 21), Dominika Cibulkova (WTA 22), Daniela Hantuchova (WTA 25), Maria Jose Martinez-Sanchez (WTA 32), Polona Hercog (WTA 35), Kaia Kenepi (WTA 43) i kwalifikantki - Chanelle Scheepers (WTA 41), Christina McHale (WTA 51) i Carla Suarez-Navarro (WTA 61).
PS / www.wtatennis.com data dodania: 2025-10-02 22:52 dodał: |