temat: Jan Stoces o Kubocie
treść:
Łukasz Kubot, jedyny reprezentant Polski w grze pojedynczej turnieju rozgrywanego obecnie na trawiastych kortach Wimbledonu, stoi przed wielką szansą na życiowy sukces. Już dziś zmierzy się, w IV rundzie londyńskich zawodów, z Hiszpanem Feliciano Lopezem. Wygrana z rywalem z Półwyspu Iberyjskiego zapewniałby mu awans do ćwierćfinału imprezy Londynie, co, do tej pory, udało się tylko jednemu Polakowi - Wojciechowi Fibakowi.

Najlepszy obecnie polski tenisista wyeliminował, w III rundzie brytyjskiego czempionatu, zawodnika zajmującego ósme miejsce w rankingu ATP, Francuza Gaela Monfilsa. Tradycyjnie i zgodnie z umową zawartą na początku sezonu między Kubotem a jego trenerem, Janem Stocesem, po zwycięskim spotkaniu 29-latek zatańczył kankana. Czech liczy, że kolejny popis umiejętności tanecznych lubinianina będziemy mieli okazję oglądać już dzisiaj, po triumfie odniesionym nad Lopezem.

- Kiedy w listopadzie rozpocząłem pracę z Łukaszem umówiliśmy się, że po każdym ważnym wygranym meczu będzie na korcie tańczył. Umowa wciąż obowiązuje i nie ma od niej wyjątku. Tutaj były już trzy kankany i mam nadzieję, że w poniedziałek będzie okazja do następnego, choć na pewno pokonać Lopeza nie będzie łatwo; jest szybki i nieustępliwy. Najważniejsze, że teraz Łukasz miał ponad dzień na odpoczynek, bo ma za sobą dwa ciężkie tygodnie - powiedział Stoces.

- Nie sądzę, żebym w poniedziałek zobaczył kankana na korcie centralnym, bo raczej mecz będzie rozgrywany na obiekcie numer dwa lub trzy. Jednak najważniejsze jest, żeby Łukasz krok po kroku realizował nasze założenia i skupiał się na kolejnych meczach.

Czech jest również trenerem dwóch Niemców, kontuzjowanego obecnie Benjamina Beckera i Rainera Schuettlera, którego Lopez wyeliminował w II rundzie tegorocznego Wimbledonu.

- Lopez pokonał mojego innego zawodnika - Schuettlera. Widziałem ten mecz, więc wiem, jak Lopez obecnie gra. Zresztą był tu już w półfinale, co daje mu pewną przewagę nad Łukaszem, ale siądziemy na spokojnie, porozmawiamy o tym i przeanalizujemy taktykę na następny mecz.

- Jestem przy tym optymistą, bo w meczu z Monfilsem Łukasz pokazał, że ma charakter i jest waleczny. Zostawił na korcie serce i w zamian przebił się do elity. To duże osiągnięcie, bowiem pokonał zawodnika z czołowej dziesiątki rankingu.

Początek 2011 roku nie przyniósł nam oczekiwanych sukcesów reprezentanta Polski. W wielkoszlemowym Australian Open „Luki” odpadł już w II rundzie, gdzie został wyeliminowany przez Ukraińca Serhieja Stachowskiego, a miesiąc później nie podołał zadaniu postawionemu przez imprezę odbywającą się w Ameryce Południowej (turniej w Costa do Sauipe). Porażki te doprowadziły do degradacji Kubota na pozycje znajdujące się poza pierwszą setką rankingu ATP.

- Kiedy rozpoczęliśmy wspólne treningi w listopadzie grał raczej defensywnie. Starałem się to zmienić, bo uważam, że wysoki zawodnik, z mocnym serwisem, powinien większość punktów zdobywać chodząc do siatki, kiedy tylko się da. To jest jego największa siła. W ostatnich tygodniach gra chyba najlepszy tenis w karierze, bo wykorzystuje swoją największą broń - serwis i wolej- podsumował grę swojego podopiecznego Stoces.

KH / PAP
data dodania: 2025-06-27 07:21
dodał:
komentarze: