treść: Marcin Matkowski i Mariusz Fyrstenberg przegrali finał turnieju ATP w Pekinie. Nasi zawodnicy w decydującym meczu musieli uznać wyższość najlepszych deblistów świata Mikeâa i Boba Bryan. Amerykanie wygrali w dwóch setach 6-1 7-6.
Mimo porażki Polacy mogą być zadowoleni ze swojej postawy - w ostatnich dwóch tygodniach dwukrotnie dotarli do finału. W wywiadzie przeprowadzonym przez portal Onet.pl Mariusz Fyrstenberg opowiedział o swoich ostatnich występach oraz o najbliższych planach.
Zagraliście dwa świetne turnieje - w Kuala Lumpur finał, w Pekinie... też finał. Wygrywaliście z Bryanami już kilka razy. Szkoda, że tym razem się nie udało. Czujesz niedosyt?
Tak... trochę jest niedosyt, Bryanowie byli dziś za mocni. No i mówiąc szczerze, zawaliliśmy pierwszy set, walkę podjęliśmy dopiero w drugim. Tak się nie wygra z najlepszą parą na świecie. Z nimi trzeba zagrać dwa świetne sety, a nie jeden dobry i liczyć na rozstrzygnięcie w trzecim. Pozwoliliśmy im się rozpędzić, a wtedy są nie do zatrzymania. Ale są kolejne punkty w walce o Masters, a przed nami jeszcze kilka turniejów.
No i wraca pytanie, które słyszałeś już wiele razy... Jesienią zawsze gracie lepiej. Dlaczego?
Faktycznie, co roku jesienią odpowiadamy na podobne pytania (śmiech) No cóż... my po prostu bardzo lubimy grę na kortach twardych. I świetnie gra się nam pod dachem, kiedy warunki atmosferyczne nie mają wpływu na przebieg meczu. A że końcówka roku składa się głównie z takich turniejów... na jesieni dajemy czadu.
Nie raz gracie pod presją. Czy to w Pucharze Davisa, kiedy od Waszego punktu zależało czy zostajemy w grze, czy pod koniec roku kiedy od zwycięstw nad Bryanami zależał awans do Mastersa... Wtedy prawie zawsze wam wychodzi. Dlaczego tak jest? Lubice to? Czy jest to jakaś dodatkowa motywacja?
Nie zawsze nam to wychodzi, dzisiaj nie wyszło... Ale rzeczywiście pod silną presją gra nam się wyjątkowo dobrze. Dlaczego? To pytanie do psychologa sportu bo to szerszy temat (śmiech) My grając po presją popełniamy mało błędów, często w przeciwieństwie do naszych przeciwników. Ale zdarzały się również wpadki, wiec nie jest to regułą. Jak juz mówiłem, w końcówce sezonu gramy na kortach twardych w hali a to są nasze ulubione warunki do gry. A jako że to jest koniec sezonu, gramy wtedy wiele bardzo ważnych spotkań.
Powiedziałeś o psychologu... czy uważasz, że praca z psychologiem sportu jest ważna dla tenisisty?
Jest bardzo ważna szczególnie w początkach kariery zawodniczej. Po kilku latach sam odkrywasz w sobie rytuały które pomagają ci w ciężkich chwilach. Doświadczony zawodnik wie w jaki sposób nastawić się idealnie do meczu. Warto jednak zaznaczyć, że sportowiec jest tylko... człowiekiem i nie zawsze to funkcjonuje. Wtedy przydaje sie wsparcie psychologa, ale myślę, że w każdej dyscyplinie jest to sprawa indywidualnego podejścia. Fajnie pisze o tym na swoim blogu na Onecie psycholog Paweł Habrat.
Kiedy Radka Szymanika nie ma z Wami, jak trenujecie? Komunikujecie się na odległość? Zostawia Wam kartkę z rozpisanym treningiem? Tak, dosłownie (śmiech). Układa plan treningów, co nam pomaga. Plan często musi być zmieniany z powodu różnorakiego powodzenia w turniejach. Jeśli przegrywamy wcześniej to treningi musza wyglądać inaczej niż w trakcie turnieju.
Niedawno odbył się mecz charytatywny na rzecz dzieci poszkodowanych w tegorocznych powodziach. Przekazaliście im zabawki, wsparliście też Fundację Herosi oddając przedmioty na aukcję, w tym Twoją rakietę Babolata. Widać, że lubicie angażować się w takie akcje.
Tak, dzięki logistycznemu wsparciu ze strony naszego sponsora Siemens AGD przygotowaliśmy dla dzieci powodzian wspaniałe prezenty. A mój wysłużony Babolat, którym grałem w zeszłym roku na Mastersie, przyniósł kolejne kilkaset złotych. Fajne jest, że w takich sytuacjach możemy liczyć na wsparcie ze strony naszych sponsorów. Jeśli tylko kalendarz startów pozwoli to staramy się pomagać. Teraz wpadliśmy na pomysł żeby w ramach promocji tenisa rozdawać rakiety. Dzięki wsparciu Babolata, po powrocie z Szanghaju zorganizujmy mała akcję w którymś z centrów handlowych w Warszawie 22 października. Mam nadzieję, że rakiety trafią nie tylko do dzieci, ale i do dorosłych, początkujących amatorów tego sportu.
Więcej na „Onet.pl”
data dodania: 2025-10-10 19:17 dodał: |