Wygrani i przegrani początku roku - ATP

« powrót | Data publikacji: 11-04-2014 15:13

Rozpoczyna się sezon na mączce, czas więc na podsumowanie pierwszych trzech miesięcy rozgrywek w męskim tenisie. Wśród czołówki rankingu ATP znalazło się kilku zawodników, których początek sezonu nie oszczędził – zarówno jeżeli chodzi o kontuzje, jak i sensacyjne porażki z niżej notowanymi przeciwnikami. Było też kilka niespodziewanych zwycięstw w wysokiej rangi turniejach - a więc za nami pełen zaskoczeń początek sezonu, który jest z pewnością wspaniałą prognozą na resztę roku.

 

Z pewnością jedną z większych niespodzianek startu rozgrywek jest zwycięstwo w Australian Open Stanislasa Wawrinki. Pokonanie w finale Rafaela Nadala i wcześniej Novaka Djokovica (trzykrotnego tryumfatora tej imprezy) stało się życiowym osiągnięciem 29-letniego Szwajacara. Ponadto zdobycie pierwszego w swojej karierze tytułu Wielkiego Szlema z pewnością umocniło Wawrinkę psychicznie i stał się on teraz jeszcze trudniejszym do pokonania rywalem – przynamniej dopóki będzie pozostawiał tak dużo serca na korcie. Ponadto należy podkreślić, że to nie jedyne sukcesy Wawrinki w 2014 roku – wygrał również otwierający sezon Chennai Open.

 

Wawrinka po zwycięstwie w Australian Open wyprzedził swojego znacznie bardziej utytułowanego kolegę z drużyny w Pucharze Davisa, Rogera Fedrera - obecnie znajduje się na trzecim miejscu w rankingu. Jeśli jednak o Pucharze Davisa mowa – nie można pominąć, iż posiadając w swoich szeregach zarówno Wawrinkę jak i Federera Szwajcaria po raz pierwszy od jedenastu lat znalazła się w półfinale tych rozgrywek i jest jednym ze zdecydowanych faworytów do końcowego zwycięstwa.

 

Wawrinka nie może jednak osiąść na laurach, jeżeli chce utrzymać nieformalny tytuł najlepszego tenisisty 2014 roku, który z pewnością póki co mu przysługuje – Novak Djokovic, obecny numer 2 światowego rankingu wygrał zarówno turniej w Indian Wells jak i w Miami i stał się jedynym tenisistą w historii poza Federerem, który tego dokonał.
Z pewnością jednym z najlepszych rozegranych przez Djokovica pojedynków na początku sezonu był mecz i zwycięstwo nad Rafaelem Nadalem w finale Sony Open (6-3, 6-3), co zapewne nieco zrekompensowało Serbowi utratę tytułu Australian Open. Jedyne porażki, jakich doznał w ostatnich trzech miesiącach, Djokovic poniósł z przyszłymi zwycięzcami tych turniejów – z Wawrinką w Melbourne oraz z Federerem w półfinale w Dubaju. Z takimi sukcesami, i, co najważniejsze, ze świadomością, iż może pokonać Rafaela Nadala, Novak Djokovic może pokusić się o ponowne objęcie prowadzenia w rankingu – choć trzeba przyznać - czeka go niełatwe zadanie. Rafael Nadal jest niezwykle wymagającym przeciwnikiem na kortach ziemnych, a w najbliższej perspektywie turnieje rozgrywane będą głownie na mączce.

 

Rafael Nadal, lider rankingu, rozpoczął wspaniale rok 2014 – wygrał turniej w Doha i Rio de Janeiro. Do sukcesów zaliczyć należy oczywiście również finał Australian Open, mimo porażki z Wawrinką. Jedyną znaczącą wpadką lidera rankingu jest porażka poniesiona z Alexandrem Dogopolovem w BNP Parabias Open. Rozpoczynający się właśnie sezon na mączce pokaże, czy była to chwilowa niedyspozycja i czy Rafael wróci na kort groźny jak zwykle.

 

Podsumowując pierwsze miesiące nowego sezonu nie należy zapomnieć o legendzie tenisa – Rogerze Federerze. Po zmianie trenera i rakiety Federer wraca do formy. Pokonał Andy’ego Murray’a oraz Jo-Wilfreda Tsongę w Australian Open, osiągnął finał Indian Wells i świetnie gra w Pucharze Davisa, tworząc z Wawrinką parę godną półfinału. Powrócił również do czwórki najlepszych tenisistów według rankingu ATP.

 

Pomijając najczęściej pojawiające się w finałach większych turniejów nazwiska, należy również docenić pozostałych zawodników. Tomas Berdych osiągnął w tym roku wiele – doszedł do półfinału  Australian Open i po szesnastomiesięcznej przerwie zdobył tytuł, wygrywając w Rotterdamie. Wskoczył też do najlepszej piątki rankingu ATP wyprzedzając kilka znaczących nazwisk.

 

Największym skokiem w rankingu pochwalić się może obecny numer 22, - Alexandr Dogopolov, który zaczynał rok będąc 57-mym. Poszczycić się może również pokonaniem samego Nadala i Wawrinki na twardych kortach oraz osiągnięciem finału w Rio Open, półfinału w Mexican Open i BNP Paribas Open oraz ćwierćfinału Sony Open.

 

Osiągając trzy finały z rzędu Marin Cilic z pewnością zaznaczył swoją obecność z powrotem w wielkim tenisie. Co prawda poniósł porażkę z Djokovicem w czwartej rundzie Indian Wells, ale wciąż jest groźnym rywalem – swoje zdolności tenisowe pokazał min. w ubiegłym tygodniu pokonując Jerzego Janowicza na kortach ziemnych w Pucharze Davisa i jednocześnie eliminując polską drużynę z tych rozgrywek.

 

Należy również wspomnieć o Gregorze Dimitrovie, niejednokrotnie typowanym na „nowego Federera” zawodniku, który w tym roku osiągnął swój życiowy sukces – zagrał w półfinale wielkiego szlema. Przegrał z Nadalem w czterosetowym pojedynku, ale w kolejnym turnieju odniósł trzy zwycięstwa z rzędu (z Gulbisem, Murrayem i Andersonem), które dały mu tytuł w Mexican Open. Obecnie awansował na piętnaste miejsce w rankingu.

 

Ten rok nie rozpoczął się jednak równie pozytywnie dla wszystkich. Wśród tenisistów, którzy nie mogą być zadowoleni z pierwszych miesięcy nowego sezonu z pewnością można wymienić Amerykanów i Francuzów. Numer jeden w USA, John Isner, awansował co prawda do półfinału Indian Wells i powrócił do pierwszej dziesiątki rankingu ATP, ale jest jedynym pozytywnym akcentem wśród amerykańskich tenisistów – Sam Querrey spadł obecnie na 82 miejsce w rankingu i stracił drugą pozycję wśród amerykańskich tenisistów na rzecz Bradleya Klahna i nie może zaliczyć swoich tegorocznych występów do udanych. Podobne nastroje panują wśród francuskich tenisistów -  Niegdysiejszy numer 10, Richard Gasquet, nie może na razie porównywać początku tego roku do uprzedniego. Osiągnął w tym roku finał w Montpellier, gdzie tytuł powędrował do jego rodaka, Gaela Monfilsa, ale w ostatnich turniejach nie wiedzie mu się najlepiej – statystykę posiada niezbyt korzystną – 1-3 w trzech ostatnich imprezach. Jo Wilfred Tsonga wciąż nie pokonał nikogo z pierwszej dziesiątki od French Open 2013, a ostatnio przegrywał min. z Federerem, Cilicem, Berdychem i Murray’em.

 

Andy Murray, ubiegłoroczny zwycięzca Wimbledonu w tym roku miał nieco ułatwiony początek – trzech z czterech przeciwników na drodze do ćwierćfinału Australian Open sklasyfikowanych było poza czołową setką rankingu ATP, ale kiedy na drodze pojawił się Federer, Szkot poniósł porażkę, przegrywając w czterech setach. Obecnie sklasyfikowany na ósmym miejscu będzie miał spore problemy aby dostać się do czołowej czwórki przed turniejem wielkoszlemowym rozgrywanym w Wielkiej Brytanii, gdzie broni tytułu.

 

Słabsze początki roku zanotowali również: David Ferrer, Juan Martin Del Potro i, skupiwszy się na Polakach, Jerzy Janowicz. Ferrer, który ukończył rok 2013 na trzecim miejscu w rankingu obecnie wypadł poza pierwszą piątkę, a ostatnie pięć z sześciu meczów, które przegrał, poniósł z przeciwnikami sklasyfikowanymi poza czołową dwudziestką rankingu. Należy wspomnieć, że w tym roku czeka go niełatwe zadanie obronienia punktów zdobytych w finale Rolanda Garrosa.

 

Janowicz, 23-letni zawodnik, który w zeszłym roku mógł się pochwalić półfinałem Wimbledonu, tego początku sezonu do udanych zaliczyć nie może. Przegrał swoje pierwsze mecze zarówno w Indian Wells jak i w Miami, a jego statystyki (8-8) pozostawiają sporo do życzenia jak na zajmowane przez niego dwudzieste pierwsze miejsce w rankingu ATP.

 

Ciężko usprawiedliwić porażkę z siedemnastoletnim Borną Coricem w Pucharze Davisa, ale należy mieć nadzieję, że zarówno Janowicz jak i min. Murray, Ferrer i wyżej wymienieni tenisiści mimo ciężkiego początku będą sobie radzili lepiej na kortach ziemnych.

 

Monika Olesiak

Zobacz również:

Wasze komentarze:

partnerzy:

© 2003 - 2013 tenisportal.com | Wszelkie prawa zastrzeżone. | Materiały na stronie są chronione prawem autorskim - kopiowanie zabronione.

X