Wimbledon: Lisicki lepsza od Radwańskiej!

« powrót | Data publikacji: 04-07-2013 17:59

Chociaż Agnieszka Radwańska prowadziła już w półfinale wielkoszlemowego Wimbledonu 4-6 6-2 3-0, ostatecznie została zmuszona do uznania wyższości Niemki Sabine Lisicki, która triumfowała 6-4 2-6 9-7. Reprezentantka naszych zachodnich sąsiadów okazała się skuteczniejsza i bardziej odporna psychicznie w bardzo nerwowej końcówce meczu i to właśnie ona zagra o końcową koronę czempionatu.

 

Radwańska i Lisicki należą do czołówki światowego tenisa, ale w całej ich dotychczasowej karierze miały okazję spotkać się ze sobą na zawodowych kortach tylko dwa razy. W 2011 roku w Stanford lepiej zaprezentowała się reprezentantka naszych zachodnich sąsiadów (7-6[4] 2-6 6-2), ale w ich ostatnim starciu – w zeszłym sezonie w Dubaju – Isia bardzo skutecznie zrewanżowała się przeciwniczce, wygrywając 6-2 6-1.

 

W drodze do swojego drugiego półfinału wielkoszlemowego w karierze, 24-letnia krakowianka wyeliminowała Austriaczkę Yvonnę Meusburger (6-1 6-1), Francuzkę Mathilde Johansson (6-1 6-3), Amerykankę Madison Keys (7-5 4-6 6-3), Bułgarkę Tsvetanę Pironkovą (4-6 6-3 6-3) oraz Chinkę Na Li (7-6[5] 4-6 6-2). Od początku wiadome było, że Lisicki to groźna przeciwniczka, o czym świadczy chociażby fakt, że w tegorocznej edycji Wimbledonu to właśnie ona poskromiła murowaną faworytkę do tytułu mistrzowskiego i obrończynię trofeum – Amerykankę Serenę Williams (6-2 1-6 6-4).

 

Niemka to zawodniczka dobrze radząca sobie z nawierzchnią trawiastą. Wimbledon to jeden z jej ulubionych turniejów, podczas którego osiągnęła swój największy sukces wielkoszlemowy – półfinał w 2011 roku. Wówczas zatrzymała ją dopiero Rosjanka Maria Szarapowa, której jednak zrewanżowała się w zeszłym sezonie, pokonując ją tu w drodze do ćwierćfinału. W nim jednak na jej drodze stanęła jej rodaczka – Angelique Kerber. Dwa z trzech tytułów wywalczonych w karierze przez Lisicki, to właśnie trofea zdobyte na trawie ( w 2011 roku podbiła Dallas i Birmingham). Obecnie plasuje się na 24. miejscu klasyfikacji WTA, ale w maju zeszłego roku była już nawet 12. tenisistką świata.

 

Agnieszka gładko otworzyła dzisiejsze starcie, wygrywając własne podanie ze stratą tylko jednej piłki (1-0). Mimo podwójnego błędu, Niemka również doskonale radziła sobie z zagrywką i bardzo szybko wyrównała na 1-1. W trzecim gemie Polka popisała się między innymi crossem przy siatce pod niesamowitym kątem, a w konsekwencji kolejnych przemyślanych zagrań prowadziła już 2-1. Konieczność walki na przewagi nie przeszkodziła atakującej i zachwycającej lobami oraz skrótami Sabinie w doprowadzeniu do remisu 2-2. Po podaniach wygranych przez tenisistki „na sucho”, w grze Radwańskiej nastąpił kryzys. Nie potrafiła odnaleźć skutecznej odpowiedzi na świetne returny przeciwniczki, która wypracowała w sumie cztery break pointy, a dodatkowe błędy ze strony Polki przyczyniły się do tego, że to Lisicki jako pierwsza przełamała zawodniczkę zza drugiej strony siatki. Przy decydującej piłce sporo do powiedzenia miała, podobnie jak w meczu z Na Li, taśma, ponownie pomagająca oponentce Agnieszki (4-3). W dziesiątym gemie Isia miała szansę na odrobienie straty, ale perfekcyjnie smeczująca Niemka obroniła break pointa i skutecznie podawała na seta (6-4).

Radwańska fatalnie rozpoczęła drugą cześć meczu, oddając serwis „na sucho” (0-1). Popełniała wiele niewymuszonych błędów, a Lisicki bombardowała ją kolejnymi świetnymi returnami. Na szczęście w drugim gemie Polka odrobiła stratę, wygrywając bitwę na przewagi trzecim break pointem (1-1), a następnie wysunęła się na prowadzenie 2-1. Chwilę później sama wypracowała w sumie trzy okazje, żeby przełamać reprezentantkę naszych zachodnich sąsiadów. Ostatnia z nich, po długiej walce na przewagi, pozwoliła jej powiększyć dystans do przeciwniczki na 3-1. Niemka dość szybko wypracowała jednak rebreaka i zbliżyła się nieco do Agnieszki (2-3), ale ponownie przegrała własnego gema i nie doprowadziła do remisu (2-4). Regularnie myląca się Lisicki ułatwiała zadanie krakowiance, która bez straty punktu odskoczyła 24. zawodniczce świata na 5-2. Sabine aż do końca seta nie utrzymała podania, co wiązało się z jej dotkliwą porażką przy wyniku 2-6.

Mająca wyraźne problemy z celnością Niemka nie miała właściwie nic do powiedzenia przy serwisie Radwańskiej (1-0). Lisicki od pół godziny nie potrafiła poradzić sobie z własnym podaniem, a niechlubną serię kontynuowała również na początku rozstrzygającego seta (0-2). Przy wyniku 0-3 reprezentantka naszych zachodnich sąsiadów wróciła jednak do gry i najpierw utrzymała zagrywkę (1-3), a następnie zanotowała rebreaka, by wreszcie serią znakomitych uderzeń wyrównać stan pojedynku na 3-3. Niespodziewanie Sabine przełamała naszą reprezentantkę w kluczowym momencie starcia – przy wyniku 4-4 – i prowadziła już 5-4. Ku uldze polskich kibiców, Niemka nieskutecznie podawała na mecz i dzięki temu Radwańska zdołała doprowadzić do remisu 5-5. Ponieważ zasady Wimbledonu nie przewidują tie breaka trzeciego seta, od wyniku 6-6 obie panie kontynuowały grę według normalnych reguł. W trzynastym gemie Lisicki wypracowała dwa break pointy, które mogły zapewnić jej kolejną zagrywkę po wygraną. Isia i tym razem uciekła jednak „spod noża” oponentki i wysunęła się na prowadzenie 7-6. Niestety przy rezultacie 7-7 Niemka wypracowała, po błędach krakowianki, w sumie dwa break pointy. Drugi z nich dał jej kolejną sposobność, żeby serwować na mecz, której tym razem nie zaprzepaściła (9-7).

 

W trwającym w sumie 138 minut spotkaniu, Lisicki popisała się dziewięcioma asami, ale popełniła również siedem podwójnych błędow. Obie panie wykorzystały po 6 z 14 break pointów, ale w ostatecznym rozrachunku to Niemka zdobyła o 4 punkty więcej (115-111). Zanotowała również niemal trzy razy więcej uderzeń kończących (60-21), lecz Isia popełniła za to znacznie mniej niewymuszonych pomyłek (10-46).

 

Finałową rywalką Sabine będzie Francuzka Marion Bartoli, która gładko wyeliminowała dziś Belgijkę Kirsten Flipkens (6-1  6-2). Obie panie spotkały się ze sobą wcześniej cztery razy, z czego trzy zwycięstwa należały do dzisiejszej pogromczyni Radwańskiej. Reprezentantka "Trójkolorowych" pokonała Lisicki tylko w trakcie Wimbledonu 2008, kiedy zwyciężyła 6-2  6-4. Od tamtej pory uległa jej m.in. w ćwierćfinale Wimbledonu 2011 (4-6  7-6[4]  1-6).

 

KH

Zobacz również:
reklama



wirtualna akademia tenisowa
więcej
reklama



Sponsor portalu: FEBAR - Wynajem Namiotów imprezowych

kalendarz ATP
TERMIN
TURNIEJ
05.02-11.02

Open Sud de France

MONTPELLIER, FRANCE

05.02-11.02

ECUADOR OPEN

QUITO

05.02-12.02

Garanti Koza Sofia Open

Sofia

12.02-18.02

Argentina Open

BUENOS AIRES, ARGENTINA

więcej
wywiady
więcej
kalendarz WTA
TERMIN
TURNIEJ
12.02-18.02

Qatar Total Open 2018

Doha, Qatar

19.02-25.02

Dubai Duty Free Tennis Championships

Dubai, United Arab Emirates

19.02-25.02

Hungarian Ladies Open

Budapest, Hungary

26.02-04.03

Abierto Mexicano TELCEL presentado por HSBC

Acapulco, Mexico

więcej
partner strategiczny





Lider turystki tenisowej!
Sprawdź !

partnerzy:

© 2003 - 2013 tenisportal.com | Wszelkie prawa zastrzeżone. | Materiały na stronie są chronione prawem autorskim - kopiowanie zabronione.

X