Największe ofiary „wielkiej czwórki”

« powrót | Data publikacji: 01-02-2013 10:21

Novak Djokovic, Roger Federer, Andy Murray, Rafael Nadal – te nazwiska od lat zdominowały światowy tenis, a każdy, kto skrzyżuje z nimi rakietę, praktycznie zawsze skazywany jest na porażkę.  „Wielka czwórka” wygrała już łącznie 35 tytułów Wielkiego Szlema. Są jednak tenisiści, którzy nie raz pokrzyżowali plany zawodnikom z Top 4, jednak przebicie się do pierwszej czwórki światowego rankingu wydaje się być dla nich zadaniem arcytrudnym. Przykład Davida Ferrera pokazuje jednak, że jest to cel możliwy do osiągnięcia. Oto tenisiści, którzy najbardziej odczuli serbsko-szwajcarsko-brytyjsko-hiszpańską hegemonię.

 

David Ferrer

 

Hiszpan ma za sobą najlepszy sezon w karierze. Wygrał najwięcej turniejów ATP World Tour w 2012 roku, sięgając po końcowe trofeum siedmiokrotnie. Są to jednak głównie zawody rangi ATP World Tour 250, gdzie Ferrer był zazwyczaj najwyżej rozstawionym zawodnikiem. Największym sukcesem hiszpańskiej „dwójki” było jego pierwsze zwycięstwo imprezy rangi Masters 1000 w Paryżu. Ferrer skorzystał z absencji Nadala i Federera, a pozostali rywale „wielkiej czwórki” – Djokovic i Murray – zostali wyeliminowali kolejno przez Sama Querreya i Jerzego Janowicza.

 

W 2011 roku David po raz pierwszy osiągnął półfinał Australian Open, sensacyjnie odprawiając Rafaela Nadala w trzech setach. Jednak pokonanie jednego zawodnika z Top 4 nie wystarczyło na awans do finału – w kolejnym meczu na drodze stanął mu Andy Murray, który pozbawił Hiszpana szans na zwycięstwo.

 

Światowa „czwórka” w poprzednim roku pobiła rekordy w kolejnych imprezach Grand Slamu – awansując do półfinału Rolanda Garrosa i US Open oraz ćwierćfinału Wimbledonu. O ile w półfinale French Open znalazł się dzięki pokonaniu Murraya, to marzeń o finale pozbawił go późniejszy triumfator turnieju – Rafael Nadal. Na nowojorskich kortach we Flushing Meadows z powodu kontuzji Rafy, Ferrer był rozstawiony z numerem „czwartym” dzięki czemu objął przewodnictwo w jednej z ćwiartek drabinki singlowej i łatwiej było mu awansować do półfinału. W walce o finał w czterech odsłonach poległ z Novakiem Djokovicem. Serb w tegorocznym Australian Open również w półfinale pokonał Ferrera: tym razem w trzech prostych partiach 6-2  6-2  6-1.

 

Bilans spotkań Hiszpana z Djokovicem wypada blado (5-11). 31-latek przegrał ze swoim o 6 lat młodszym rywalem we wszystkich  meczach Wielkiego Szlema (US Open 2007, 2012 oraz Australian Open 2008, 2012, 2013). Ostatni raz Ferrer okazał się lepszy od Nolego w spotkaniu grupowym Barclays ATP World Tour Finals.

 

Najlepiej David w bilansie meczów prezentuje się w porównaniu do Murraya (5-6). Piąta „rakieta” udowodniła swoją wyższość nad Szkotem we wszystkich spotkaniach na ceglanej mączce, a także w finałach ATP World Tour w 2011 roku.

 

Roger Federer pozostaje jedynym graczem „top four”, z którym Ferrer ani razu nie wygrał – a miał ku temu aż 14 szans. Ostatni raz Hiszpan miał do czynienia ze Szwajcarem w finałach ATP World Tour w 2012 roku – przegrał w stosunku 4-6  6-7(5).

 

Najwięcej spotkań z tenisistą z „wielkiej czwórki” David rozegrał ze swoim rodakiem Rafą Nadalem. Łącznie było ich 20, z czego szesnastokrotnie Ferrer musiał przełknąć gorycz porażki.

 

W ostatni poniedziałek Ferrer skorzystał z jeszcze jednego prezentu jakim jest ponadpółroczna przerwa w grze Nadala. David wyprzedził Rafę w rankingu ATP, spychając tenisistę z Majorki na 5. pozycję. Tym samym 31-latek z Walencji po raz pierwszy objął prowadzenie w klasyfikacji hiszpańskiego tenisa.

 

Tomas Berdych

 

Czech, podobnie jak Ferrer, również ma na swoim koncie jedno zwycięstwo w turnieju Masters - także w Paryżu, gdzie przed siedmioma laty w finale pokonał Ivana Ljubicica. W ubiegłym sezonie Berdych miał szanse powtórzyć sukces – tym razem w Madrycie. Po pokonaniu Kevina Andersona, Gaela Monfilsa, Fernando Verdasco i Juana Martina del Potra w finale przyszło mu się zmierzyć z Rogerem Federerem. Poległ w trzech setach przy wyniku 6-3  5-7  5-7.

 

Bezapelacyjnie największym sukcesem dla Czecha był finał Wimbledonu w 2010 roku. Wówczas reprezentant naszych południowych sąsiadów rozstawiony był z numerem dwunastym. Po drodze do finału Berdych ku zaskoczeniu wszystkich odprawił z kwitkiem dwóch tenisistów „wielkiej czwórki” – Rogera Federera w ćwierćfinale oraz Novaka Djokovica w półfinale. Do upragnionego triumfu w All England Club pozostała ostatnia przeszkoda – Rafael Nadal. Niestety, ówczesny lider męskiego zestawienia łatwo pokonał Czecha, nie oddając rywalowi ani jednego seta.

 

Z Wielkich Szlemów najgorzej światowej „szóstce” idzie w Australian Open, gdzie trzykrotnie próbował przebić się do półfinału. Trzeci rok z rzędu nie pozwolił mu na to zawodnik z Top 4 (Novak Djokovic w 2011 i 2013 oraz Rafael Nadal w 2012). Półfinał natomiast Berdych osiągnął w Roland Garros (2010) i US Open (2012). Wprawdzie w Paryżu z turnieju wyrzucił go Robin Soderling, ale w ostatniej edycji US Open nie dał rady Andy’emu Murrayowi.

 

Co ciekawe, Berdych na tę chwilę ma remisowy bilans spotkań z reprezentantem Zjednoczonego Królestwa (4-4), a także bilans pojedynków wielkoszlemowych (1-1). Czech gorzej wypada w meczach z Federerem (5-11, Wielkim Szlem 1-3), którego niedawno po raz pierwszy ograł w Grand Slamie (ćwierćfinał US Open 2012). Przepaść tenisisty zza naszej południowej granicy można zauważyć w pojedynkach z Nadalem (3-12) i Djokovicem (1-11).

 

Juan Martin del Potro

 

Argentyńczyk to jedyny zawodnik z „małej czwórki”, który ma na swoim koncie trofeum wielkoszlemowe – zdobył je w US Open w 2009 roku w finale pokonując Rogera Federera i przerywając jego passę pięciu zwycięstw w tym turnieju z rzędu. Szwajcar jednak jest jedynym tenisistą, który tak naprzykrzył życie zawodnikowi z Tandil - pozbawił go występu w finale Rolanda Garrosa 2009 oraz w półfinałach Australian Open w 2009 i 2012 roku. Półfinał French Open i ćwierćfinał w Melbourne to jak na razie najlepsze wyniki del Potra w dwóch pierwszych zawodach Grand Slamu.

 

Argentyńczyk ma fatalny bilans pojedynków z Rogerem (4-13), ale 2 ostatnie potyczki obu panów rozstrzygnął na swoją korzyść. Zawodnik pokonał szwajcarskiego maestro w walce o tytuł w jego rodzinnym mieście – Bazylei, a także w grupowych rozgrywkach londyńskich finałów ATP World Tour.

 

Z pozostałymi zawodnikami „wielkiej czwórki” Argentyńczyk także wypada blado. Z Nadalem wygrał 3 pojedynki, ale 7 przegrał. Djokovic dwukrotnie pozwolił mu na zwycięstwo, ale również 7 razy przechylił szalę zwycięstwa na swoją stronę. Najrzadziej spotykał się z Murrayem – 6 razy, z czego del Potro wygrał tylko jedną batalię.

 

Jo-Wilfried Tsonga

 

Kariera Francuza przyspieszyła na początku 2008 roku. Nierozstawiony Tsonga w 1. rundzie Australian Open wyrzucił najpierw Andy’ego Murraya, a potem, w półfinale Rafaela Nadala, wygrywając z Hiszpanem w trzech łatwych setach. Sprawca sensacji zatrzymał się dopiero w finale na Novaku Djokovicu, choć znów pachniało niespodzianką, gdyż reprezentant Trójkolorowych wygrał pierwszą partię. Uznał jednak wyższość rywala, przegrywając z Serbem w czterech odsłonach. Kolejnym sukcesem Jo było zwycięstwo w tym samym roku w imprezie Masters w Paryżu. W 3. rundzie odprawił Novaka Djokovica, natomiast w finale nie dał szans Davidowi Nalbandianowi.

 

Dobry dla Tsongi był sezon 2011, zwłaszcza w czerwcu, kiedy dotarł do półfinału Wimbledonu. W ćwierćfinale, mimo, że przegrał 2 pierwsze sety, wyeliminował Rogera Federera, ale marzeń o powtórzenie swojego sukcesu z 2008 roku, pozbawił go Novak Djokovic. Końcówka sezonu mogła wyglądać dla Francuza pięknie, gdyby nie Federer. 31-latek z Bazylei zrewanżował się za porażkę w Wimbledonie i wyeliminował Tsongę w ćwierćfinale US Open, a następnie w finale paryskiego Mastersa. Obaj panowie stoczyli jeszcze 2 pojedynki w Barclays ATP World Tour Finals, najpierw Tsonga poległ z Federerem w fazie grupowej, a następnie – w samym finale.

 

Rok 2012 dla zawodnika z Le Mans nie był już tak obfity w niezłe wyniki, ale zaliczył bardzo dobry występ w Roland Garros, gdzie pobił swój rekord wielkoszlemowy turnieju w Paryżu (ćwierćfinał). Mogło być jeszcze lepiej - Jo był już jedną nogą w półfinale, ale w pięciosetowym pojedynku z Novakiem Djokovicem nie wykorzystał 3 piłek meczowych.

 

Francuz obronił także punkty za Wimbledon, znów meldując się w półfinale. Tym razem szans na mecz o końcowe trofeum pozbawił go inny z „wielkiej czwórki” – Andy Murray.

 

To właśnie ze Szkotem Tsonga ma najmniej korzystny bilans (1-7). Jedyny raz obecna światowa „ósemka” była od Murraya lepsza we wcześniej wspomnianym meczu 1. rundy Australian Open 2008. Z Federerem wypada nieco lepiej (3-9). Oprócz zwycięstwa w Wimbledonie, Francuz odprawił Szwajcara dwukrotnie w Montrealu – w 2009 i 2011 roku. Także 3 spotkania Jo wygrał z Nadalem (7 porażek). Po półfinałowym zwycięstwie w Australian Open 2008, przyszły jeszcze 2 triumfy w 2011 roku – w Queen’s Clubie i finałach ATP World Tour. O dziwo, lepszymi statystykami Tsonga może pochwalić się w meczach z liderem rankingu – Novakiem Djokovicem, z którym pod koniec 2011 roku miał jeszcze bilans korzystny (5-4). W ubiegłym roku Novak wygrał wszystkie 5 spotkań z Francuzem (Rzym, Roland Garros, Igrzyska Olimpijskie, Pekin, finały ATP World Tour) i proporcje znacznie się odwróciły (5-9).

 

Ferrer, Berdych, del Potro i Tsonga to tenisiści, którzy niekiedy potrafią pokrzyżować plany „wielkiej czwórce”. Zdarza się to jednak niezwykle rzadko. Z cudem graniczy zwycięstwo któregoś z tych tenisistów w imprezie wielkoszlemowej czy choćby Masters, gdzie trzeba byłoby pokonać dwóch lub trzech zawodników z najlepszego kwartetu światowego tenisa. Zawodnicy mogą upatrywać swoją szansę w Rogerze Federerze, który po przekroczeniu 31. roku życia nie gra już tak dobrze jak za czasów swojej świetności, kiedy przeszkodzić mógł mu jedynie Rafael Nadal. Poza tym Szwajcar w tym roku zamierza opuścić kilka prestiżowych turniejów m.in. w Miami i Bazylei. Kolejną nadzieją dla „małej czwórki” jest uciążliwa kontuzja Nadala, który zadebiutuje w przyszłym tygodniu w Vina del Mar. Nie wiadomo, czy Hiszpan po urazie od razu wróci do wygrywania. Gorzej z liczeniem na potknięcie Andy’ego Murraya i Novaka Djokovica. Ten pierwszy po nawiązaniu współpracy z Ivanem Lendlem dojrzał mentalnie, czego dowodem był złoty medal olimpijski w Londynie i upragnione wielkoszlemowe zwycięstwo w US Open. Także w ostatnim Australian Open Szkot nie zawiódł i w drodze po swój 2. triumf Wielkiego Szlema zatrzymał się dopiero w finale. Serb natomiast od dwóch lat gra jak z nut, zgarniając od tego czasu 5 z 9 tytułów wielkoszlemowych. Nole będzie najtrudniejszą przeszkodą do pokonania. Nic nie wskazuje więc na to, że prym pierwszych czterech miałby się szybko zmienić, a zawodnicy „małej czwórki” długo jeszcze pozostaną w tenisowej drugiej lidze.

 

 

AZ

Zobacz również:
reklama



wirtualna akademia tenisowa
więcej
reklama



Sponsor portalu: FEBAR - Wynajem Namiotów imprezowych

kalendarz ATP
TERMIN
TURNIEJ
05.02-11.02

Open Sud de France

MONTPELLIER, FRANCE

05.02-11.02

ECUADOR OPEN

QUITO

05.02-12.02

Garanti Koza Sofia Open

Sofia

12.02-18.02

Argentina Open

BUENOS AIRES, ARGENTINA

więcej
wywiady
więcej
kalendarz WTA
TERMIN
TURNIEJ
12.02-18.02

Qatar Total Open 2018

Doha, Qatar

19.02-25.02

Dubai Duty Free Tennis Championships

Dubai, United Arab Emirates

19.02-25.02

Hungarian Ladies Open

Budapest, Hungary

26.02-04.03

Abierto Mexicano TELCEL presentado por HSBC

Acapulco, Mexico

więcej
partner strategiczny





Lider turystki tenisowej!
Sprawdź !

partnerzy:

© 2003 - 2013 tenisportal.com | Wszelkie prawa zastrzeżone. | Materiały na stronie są chronione prawem autorskim - kopiowanie zabronione.

X