Mocarze umysłu

« powrót | Data publikacji: 09-07-2014 20:38

Tenis ziemny przypomina momentami małą gierkę psychologiczną. Dwóch zawodników staje po przeciwnej stronie siatki i spoglądają na siebie obojętnym, niemal pokerowym wyrazem twarzy. Dopiero najważniejsze punkty i decydujące momenty odsłonią, który z nich ma tylko maskę, a który żelazne nerwy.

 

"Podczas gry przestaję być sobą. Usiłuję stać się wtedy tenisową maszyną , nawet jeżeli jest to niemożliwe. Nie jestem oczywiście robotem; perfekcja w tenisie jest niemożliwa. Prawdziwym wyzwaniem jest próba dotarcia do szczytu swoich możliwości. W trakcie meczu gracz cały czas walczy ze swoimi słabościami i musi zdusić w sobie ludzkie uczucia. Im lepiej mu się to udaje, tym większe ma szanse na zwycięstwo, zakładając również, że ciężko pracował, a jego talent nie odbiega znacznie od talentu rywala" - słowa Rafaela Nadala z książki pt. "Rafa" (W Polsce wydanej przez "Bukowy Las", tłumaczonej przez Pana Macieja Studenckiego)

 

W 2012 roku Novak Djokovic i Rafael Nadal stanęli po przeciwnej stronie siatki w finale wielkoszlemowego Australian Open. Z pewnością ani jeden ani drugi nie spodziewał się, że spędzą na korcie grubo ponad pięć godzin, ale z pewnością obaj byli na to gotowi zarówno fizycznie jak i mentalnie. Serbski tenisista jako pierwszy wysunął się na prowadzenie 2-1 w setach, a w czwartej odsłonie przy stanie 4-3 wypracował sobie wynik 40:0 przy podaniu Hiszpana. Zawodnik z Majorki postawiony niemal pod ścianą w nieprawdopodobny sposób wybronił się z tych tarapatów i wyrównał na 4-4, a za pomocą późniejszego tie-breaka doprowadził do piątego seta. Obaj spragnieni wielkoszlemowego tytułu rozgrywali heroiczne wymiany na głównym obiekcie w Melbourne, a walka toczyła się nie tylko między białymi liniami kortu centralnego, ale również w umysłach. Rafa w piątym secie przełamał Novaka i wyszedł na prowadzenie 4-2 i 30:15, a czas przekroczył już piątą godzinę gry. W tym momencie będący niemal na straconej pozycji Serb podniósł się i finiszował niesamowicie, wygrywając dwa gemy z rzędu i doprowadzając do remisu 4-4, a nieco później przełamał rywala i to on był o krok od upragnionego trofeum (6-5). W samej końcówce batalia rozgrywała się już tylko w głowach. Djokovic pewnie wygrał pierwsze dwa punkty i był o krok od zwycięstwa, jednak wszystko wcale nie miało potoczyć się tak sielankowo. Nadal po nieprawdopodobnych zagraniach wypracował sobie break-pointa powrotnego, a jak dobrze wiemy, turniej australijski nie respektuje tie-breaku decydującego seta, więc obaj mogliby grać jeszcze przez kolejne długie godziny. Djokovic w być może najtrudniejszym momencie meczu zaryzykował i posłał na drugą stronę głębokie kątowe zagranie z bekhendu i wybronił się, a kilka chwil później triumfował w Australian Open 2012. Bliźniacza sytuacja miała miejsce podczas Rolanda Garrosa 2013, wtedy jednak wygrał Nadal, wracając z wydawałoby się straconej pozycji.

 

To, co zrobiła Maria Szarapowa w tegorocznym French Open z pewnością zachwyciło nawet tych, którzy nadto nie sympatyzują z rosyjską tenisistką. Zwycięstwo w wielkoszlemowym Roland Garros rodziło się w bólach i nie przyszło tak łatwo, jak triumf Marion Bartoli w pamiętnym Wimbledonie 2013, kiedy to Francuzka w drodze po upragnione trofeum nie straciła ani jednego seta. Seria dramatycznych spotkań z udziałem rosyjskiej zawodniczki rozpoczęła się już w czwartej rundzie, kiedy to po przeciwnej stronie siatki stanęła Australijka Samantha Stosur. W momencie, gdy tablica świetlna pokazała rezultat 4-6 i 3-4, wydawało się, że to może być ostatni pojedynek utytułowanej tenisistki w tegorocznym French Open. Maria zdołała jednak w jakiś sposób odwrócić losy spotkania i wygrać 4-6 6-4 6-0. W ćwierćfinale przeciwko pogromczyni Sereny Williams- Garbine Muguruzie- odrobiła straty z wyniku 1-6 i 4-5 na 1-6 7-5 6-1, natomiast w półfinale pomimo rezultatu 4-6 i 5-5 pokonała Kanadyjkę Eugenie Buchard 4-6 7-5 6-2. Finał rozpoczął się bez większej niespodzianki, bowiem Szarapowa wygrała premierową odsłonę 6-4, natomiast w drugiej prowadziła 2-0. Rosjanka jednak po raz kolejny została wystawiona na próbę nerwów, bowiem Rumunka Simona Halep po tie-breaku wróciła do spotkania, natomiast w decydującej odsłonie objęła prowadzenie 2-1 i miała break-pointy na przełamanie. Znanej z żelaznej psychiki Rosjance nawet w tak ważnym momencie, który może zadecydować o losach tytułu, nie zadrżała ręka i wygrała cały turniej, zdobywając piąty wielkoszlemowy tytuł. To pokazuje przede wszystkim, że Szarapową można pokonać tylko grą, ale na pewno nie jest się w stanie zniechęcić jej do walki, sprawić, aby się poddała, czy zdenerwowała.

 

- Oczywiście uwielbiam wygrywać spotkania w dwóch setach - mówiła w trakcie French Open Szarapowa. Musisz być jednak przygotowany na każdą ewentualność, nawet na trzysetowe dreszczowce. Jeśli mam grać trzy godziny i trzy wyczerpujące partie, będę na to gotowa. Nawet jak stracę pierwszego seta, będę starała się znaleźć jakoś drogę do zwycięstwa. Dla mnie sprawa jest jasna. Pierwszy set nie kończy rozgrywki, trzeba się zmobilizować i walczyć do końca. Ja tak właśnie robię.

 

A teraz kilka słów o zawodnikach, którzy nie radzą sobie z presją na korcie, często zmagają się z demonami opętującymi ich umysły i zupełnie się usztywniają. Jo-Wilfried Tsonga ma z pewnością kompleks Novaka Djokovica. Ile razy Francuz staje naprzeciwko Serba, zupełnie nie przypomina siebie. Tak naprawdę reprezentant Trójkolorowych ostatni raz ugrał seta ze swoim rywalem w 2012 roku, a przecież od tamtego czasu pojedynkowali się aż sześć razy. W ubiegłorocznym French Open Jo nie wytrzymał również presji półfinału z Davidem Ferrerem, o czym wspominał na późniejszej konferencji prasowej. Obok Francuza można by postawić wielu innych zawodników, którzy w starciu z najlepszymi na świecie - zwłaszcza w imprezach wielkoszlemowych - po prostu często nie radzą sobie mentalnie. Nawet jeśli uda im się wygrać seta, nie potrafią grać tak swobodnie w kolejnych odsłonach meczu. Taka sytuacja miała miejsce również podczas tegorocznego French Open i spotkania Davida Ferrera z Rafą Nadalem. Starszy z Hiszpanów zupełnie się rozregulował po triumfie w pierwszej partii i w kolejnych nie był już w stanie nawiązać równorzędnej walki. "Nie byłem dziś wystarczająco dobry. Straciłem koncentrację i byłem zdecydowanie za wolny. Nie grałem jak zawodnik z czołowej 10. Jestem niezadowolony ze swojej postawy"- przyznał po meczu David Ferrer.

 

Ciekawy był również pojedynek Fabio Fogniniego z Rafą Nadalem w China Open 2013. Włoch prowadził ze swoim utytułowanym rywalem 6-2 4-1, a mimo to przegrał 6-2 4-6 1-6. Takich spotkań jest z pewnością zdecydowanie więcej.

 

Niewielu tenisistów i tenisistek jest w stanie znieść mentalne aspekty rywalizacji na najwyższym światowym poziomie. Młodzi zawodnicy często po niewykorzystanych sytuacjach zupełnie się podłamują, rozmyślają i wracają do zmarnowanych okazji, które mogły rozstrzygnąć się na ich korzyść. Później najczęściej tracą całą przewagę i po prostu przegrywają spotkania. Najlepszym przykładem jest spotkanie Belgijki Alison Van Uytvanck - 89. rakiety świata - z Dominiką Cibulkovą w drugiej rundzie Wimbledonu. Młodziutka zawodniczka z Beneluksu prowadziła z finalistką tegorocznego Australian Open 5-2 w decydującym secie, a mimo to spotkanie przegrała. Michelle Larcher de Brito w pojedynku z Agnieszką Radwańską w pierwszym secie stawiała bardzo solidny opór i tak naprawdę rezultat 2-6 wcale nie odzwierciedlał przebiegu partii. Nagle od stanu 0-1 w drugiej odsłonie młoda Portugalka zdołała wygrać tylko jeden punkt, jakby przestała wierzyć w swoje szanse.

 

Strona mentalna przeszkadza wielu zawodnikom - zwłaszcza tym najbardziej utalentowanym - w osiąganiu wielkich sukcesów. Gdyby wyłączyć umysł i oceniać tenisistów tylko za ich umiejętności, z pewnością wielu byłoby znacznie wyżej w światowych notowaniach. Największy sukces udaje się osiągnąć mocarzom ludzkiego umysłu, którzy potrafią bronić piłek meczowych i wygrywać całe turnieje. Umiejętności są bardzo ważne, ale kiedy nie idą w parze z głową, gwiazda zaczyna gasnąć na niebie. A jest tam tyle gwiazd, że zaraz zabłyśnie jakaś inna i o tej starej już nikt nie będzie pamiętać.

 

KK

Zobacz również:
wirtualna akademia tenisowa
więcej
reklama



Sponsor portalu: FEBAR - Wynajem Namiotów imprezowych

kalendarz ATP
TERMIN
TURNIEJ
05.02-11.02

Open Sud de France

MONTPELLIER, FRANCE

05.02-11.02

ECUADOR OPEN

QUITO

05.02-12.02

Garanti Koza Sofia Open

Sofia

12.02-18.02

Argentina Open

BUENOS AIRES, ARGENTINA

więcej
wywiady
więcej
kalendarz WTA
TERMIN
TURNIEJ
12.02-18.02

Qatar Total Open 2018

Doha, Qatar

19.02-25.02

Dubai Duty Free Tennis Championships

Dubai, United Arab Emirates

19.02-25.02

Hungarian Ladies Open

Budapest, Hungary

26.02-04.03

Abierto Mexicano TELCEL presentado por HSBC

Acapulco, Mexico

więcej
partner strategiczny





Lider turystki tenisowej!
Sprawdź !

partnerzy:

© 2003 - 2013 tenisportal.com | Wszelkie prawa zastrzeżone. | Materiały na stronie są chronione prawem autorskim - kopiowanie zabronione.

X