Kandydaci do TOP 10: Kei Nishikori

« powrót | Data publikacji: 28-02-2013 01:42

W ubiegłym tygodniu wygrał turniej w Memphis, co pozwoliło mu się wspiąć o sześć rankingowych pozycji. Obecnie plasuje się na szesnastym miejscu światowego zestawienia mężczyzn. Najwyżej sklasyfikowany zawodnik z Azji, nadzieja japońskiego tenisa, błyskotliwy 23-latek z Shimane – Kei Nishikori.

 

Kei urodził się w końcówce roku 1989 (29 grudnia) w Prefekturze Shimane w Japonii. Treningi zaczął w wieku 5 lat, a już 9 lat później opuścił Kraj Kwitnącej Wiśni na rzecz słonecznej Florydy. Tam pobierał lekcje w słynnej na cały świat akademii Nicka Bollettieriego. Jego największy sukces w tenisie juniorskim miał miejsce podczas French Open 2006. 16-letni Kei dotarł wówczas do ćwierćfinału singla oraz triumfował (w parze z Emiliano Massą z Argentyny) w deblowej części paryskiej imprezy.

 

Po zakończeniu tego sezonu przeszedł na zawodowstwo. Błyskawiczne sukcesy w turniejach niższej rangi (między innymi finał challengera w Carson) pozwoliły mu szybko zadebiutować w rozgrywkach cyklu ATP World Tour. Tam już  w pierwszych miesiącach zaliczył kilka solidnych wyników (chociażby ćwierćfinał w Indianapolis).

 

Na swoje pierwsze poważne turniejowe zwycięstwo musiał poczekać… tylko rok. Sukces przyszedł w amerykańskim Delray Beach w lutym 2008 roku. Do tej imprezy Nishikori przystępował jako 244(!) zawodnik globu. Najpierw udało mu się pomyślnie przejść eliminacje, a w późniejszych rundach wyeliminował takich tenisistów jak Florian Mayer oraz Sam Querrey. W finale po przeciwnej stronie kortu stanęła turniejowa „jedynka” – James Blake. Nishikori odprawił go z wynikiem 3-6  6-1  6-4 i sensacja stała się faktem.

 

Ten sezon Japończyk zakończył jako 63. „rakieta” globu. W następnym miało być jeszcze lepiej, ale przyplątała się niestety poważna kontuzja łokcia, która wykluczyła go z gry na ponad dziewięć miesięcy (spadł na 418. miejsce). Kei wrócił na korty w roku 2010 i skuteczną oraz regularną grą zaczął najpierw odbudowywać, a później poprawiać swoją pozycję, czego efektem było to, że po sezonie 2011 był już 25. na świecie. Swoje drugie (a do ostatniej niedzieli ostatnie) trofeum wywalczył w ojczystej Japonii w 2012 roku. To właśnie wtedy okazał się najlepszy w Tokio, gdzie w końcowym rozrachunku rozprawił się z „wieżowcem” z Kanady – Milosem Raonicem (7-6[5]  3-6  6-0). Swój trzeci tytuł wywalczył przed kilkoma dniami w Memphis. Jego wyższość w finale musiał uznać Hiszpan Feliciano Lopez, który w całym meczu urwał Japończykowi zaledwie pięć gemów.

W turniejach wielkoszlemowych Kei nie radzi sobie jeszcze najlepiej. Co ciekawe, najgorsze wyniki osiąga tam, gdzie podczas zmagań juniorskich osiągał najlepsze – w Paryżu. W stolicy Francji Nishikori najdalej dotarł bowiem do drugiej rundy. Nieco lepie było w Londynie (trzecia runda) i Nowym Jorku (czwarta runda). Najlepszy wielkoszlemowy wynik Kei zaliczył w ubiegłym roku w Melbourne, gdzie udało mu się dotrzeć do najlepszej ósemki turnieju.

Moim zdaniem Nishikori to obecnie jeden z najciekawszych tenisistów na świecie. Jego unikalny i bardzo ofensywny styl gry sprawia, że oglądanie go w akcji jest prawdziwą przyjemnością. Japończyk potrafi zagrać piłki, po których widzowie przez kilka minut przecierają oczy. Jest tenisistą nieprzewidywalnym, który jednego dnia może sprawić kłopoty czołowym zawodnikom z pierwszej dziesiątki, a innego – ulec znacznie słabszemu rywalowi. Kei nie boi się atakować i konsekwentnie trzyma się swojej strategii na korcie. Potrafi z niewiarygodną swobodą wykonać najtrudniejsze uderzenia, a chwilę później przegrać kilka gemów z rzędu. Świetny przykład był podczas ostatniej edycji Australian Open, kiedy Nishikori mierzył się z Davidem Ferrerem. Pamiętam, jak czekałem na to starcie (zarywając kolejną noc z kochanym AO), po cichu licząc na niespodziewane rozstrzygnięcie. Po pierwszych kilku gemach byłem przekonany, że miałem rację. Nishikori grał fenomenalnie, a Ferrer (który wyglądał na mocno przestraszonego) musiał wspinać się na wyżyny swoich umiejętności, aby utrzymać własne podanie. Piłki, które w tamtym czasie zagrywał Japończyk były po prostu niewiarygodne. Niestety, moje nadzieje zostały dość szybko rozwiane. Doświadczony Hiszpan przetrzymał hurraoptymistyczną ofensywę Azjaty i chwilę później rozpoczął proces pokazywania młodszemu koledze miejsca w szeregu. Skończyło się zanim się na dobre zaczęło. Ferrer zdemolował Nishikoriego i z zadziwiająco wysokim rezultatem awansował do kolejnej rundy turnieju.

Osobiście mam nadzieję, że Japończyk pokaże jeszcze, że się do końca nie pomyliłem. Uważam, że ma fenomenalny talent, potrafi trzeźwo myśleć na korcie i jest w stanie grać w sposób, który pozwoli mu awansować do najlepszej światowej dziesiątki. Czy tak się stanie? Czas pokaże. Według mnie, byłoby olbrzymia stratą, gdyby ten tenisista na dobre nie zaistniał. W tej chwili jest na 16. miejscu (jego rekord sprzed kilku miesięcy wskazuje o jedną lokatę wyżej) i ja głęboko wierzę, że ten wynik poprawi. Taki zawodnik z całą pewnością ożywiłby rywalizację w pierwszej dziesiątce światowego zestawienia. O ile nie jest oczywiście gotowy, żeby nawiązać walkę z tak zwaną wielką czwórką, to podejrzewam, że w ciągu najbliższego roku zacznie pukać do drzwi tej mniejszej. Oby tak było, bo dzięki temu konkretnemu zawodnikowi atrakcyjność tenisa ziemnego może tylko i wyłącznie zyskać.


Zobacz również:
reklama



wirtualna akademia tenisowa
więcej
reklama



Sponsor portalu: FEBAR - Wynajem Namiotów imprezowych

kalendarz ATP
TERMIN
TURNIEJ
05.02-11.02

Open Sud de France

MONTPELLIER, FRANCE

05.02-11.02

ECUADOR OPEN

QUITO

05.02-12.02

Garanti Koza Sofia Open

Sofia

12.02-18.02

Argentina Open

BUENOS AIRES, ARGENTINA

więcej
wywiady
więcej
kalendarz WTA
TERMIN
TURNIEJ
12.02-18.02

Qatar Total Open 2018

Doha, Qatar

19.02-25.02

Dubai Duty Free Tennis Championships

Dubai, United Arab Emirates

19.02-25.02

Hungarian Ladies Open

Budapest, Hungary

26.02-04.03

Abierto Mexicano TELCEL presentado por HSBC

Acapulco, Mexico

więcej
partner strategiczny





Lider turystki tenisowej!
Sprawdź !

partnerzy:

© 2003 - 2013 tenisportal.com | Wszelkie prawa zastrzeżone. | Materiały na stronie są chronione prawem autorskim - kopiowanie zabronione.

X