Jeden brązowy, czy dwa brązowe?

« powrót | Data publikacji: 12-12-2012 15:04

Ostatnio na TenisPortalu pojawił się news, w którym napisano, że ITF zastanawia się czy nie zmienić nieco formuły tenisowych rozgrywek podczas Igrzysk Olimpijskich. Takie zmiany mogłyby mieć miejsce już przy najbliższej okazji, czyli za cztery lata w brazylijskim Rio de Janeiro.

 

Na początek krótkie przypomnienie, gdyż nie każdy musiał czytać wspomniany przeze mnie tekst i możliwe, że nie wszyscy zainteresowani tenisem zdają sobie sprawę, że federacja rozważa tego typu rozwiązania. Mowa tu mianowicie o dwóch zasadniczych kwestiach: krótszym trzecim secie oraz zlikwidowaniu meczu o brązowy medal.

Pierwszy pomysł ma na celu wprowadzenie tie breaka w przypadku, gdyby w trzeciej partii spotkania na tablicy świetlnej pojawił się wynik 6-6. Miałoby to naturalnie służyć skróceniu meczów i sprawiłoby, że nie mielibyśmy okazji oglądać tak epickich (choć mogłem użyć po prostu słowa „długich”) pojedynków jak chociażby te Jo-Wilfrieda Tsongi z Milosem Raonicem lub Rogera Federera z Juanem Martinem del Potrem. Z punktu widzenia kibica – potyczka Szwajcara i Argentyńczyka była po prostu dziełem sztuki. Panowie prezentowali kapitalny tenis na najwyższym poziomie, a oglądanie ich starcia było czystą przyjemnością. Inaczej pewnie przedstawiała się sytuacja u samych zawodników, którzy wymieniliby prawdopodobnie pot, nerwy i estetyczne walory spektaklu, na dwie godziny dodatkowego odpoczynku po spotkaniu zakończonym tie breakiem. Kolejnymi zwolennikami wprowadzenia takiej formuły byliby zapewne organizatorzy Igrzysk Olimpijskich, którym tego typu mecz może zniszczyć cały tenisowy rozkład dnia. O ile w przypadku spotkania Federer – Del Potro nie niosło to za sobą wielkich konsekwencji, gdyż do końca imprezy pozostało do rozegrania bardzo mało meczów, o tyle podczas pojedynku Tsonga – Raonic wielu z nich mogło się modlić, aby któryś z zawodników w końcu uzyskał wymaganą 2-gemową przewagę. Na koniec warto przypomnieć, że tego typu formuła jest już wprowadzona w jednym z czterech turniejów wielkoszlemowych – US Open.

Drugim pomysłem ITF jest zlikwidowanie meczu o trzecie miejsce, co sprawiłoby, że brązowe medale przysługiwałyby zawodnikom, którzy pożegnaliby się z turniejem na etapie półfinałów. Takie rozwiązanie z pewnością przyniosłoby wiele radości tenisiście, który mecz o brąz by przegrał, ale co z tym drugim? Jedno jest pewne, ucierpiałoby widowisko. Rzadko się zdarza, aby do półfinałów dostawali się tenisiści słabi, co znaczy, że w meczu o brąz spotykają się zazwyczaj dwaj naprawdę renomowani gracze. Z punktu widzenia fana tenisa – byłoby mi żal meczu o trzecie miejsce. Tegoroczny pojedynek Juana Martina del Potra z Novakiem Djokovicem był emocjonujący i z całą pewnością warto było poświęcić trochę czasu, aby go obejrzeć. Co więcej, Igrzyska Olimpijskie są na tyle ważną imprezą (a przynajmniej dla wszystkich poza Agnieszką Radwańską), że tenisistom naprawę zależy, aby wypaść w nich dobrze, więc można być przekonanym, że o ten trzeci medal z całą pewnością będą walczyć.

Podsumowując, pomysły na pewno są do przeanalizowania, ale nie wiem, czy wyszłyby olimpijskiemu tenisowi na dobre. Istotne jest też to, jak rozwiązanie z tie breakiem w trzecim secie mogłoby wpłynąć na ewentualne rozstrzygnięcia. Z tie breakiem jest trochę tak jak z rzutami karnymi w piłce nożnej – to jest loteria. Mimo wszystko, loteria, w której obaj zawodnicy mają równe szanse. Mecze byłyby krótsze, ale czy wygrałby ten tenisista, który bardziej na to zasługuje? Tego się jednak nigdy nie dowiemy. Osobiście byłbym za pozostaniem przy obecnej formule, ale mówię tak dlatego, że jestem kibicem, który chciałby oglądać więcej pięknego tenisa. Spróbujmy sobie wyobrazić, że finał Wimbledonu 2009, kiedy na korcie zmierzyli się Federer i Roddick nie skończyłby się wynikiem 16-14 w piątym secie? Ile emocji by nas ominęło? Kto wie, może w tie breaku wygrałby Amerykanin? Rozumiem jednak, że trwające kilka lub nawet kilkanaście (pozdrowienia dla panów Isnera oraz Mahuta) godzin mecze są nie po myśli nie tylko organizatorów, ale i samych zawodników, którzy z całą pewnością nie mogą narzekać na zbyt małą dzienną dawkę sportu. Inaczej jest z drugim pomysłem – osobiście jestem zdania, że mecz o brąz jest potrzebny. Wyłania tego jednego, który ma szansę cieszyć się trzecim krążkiem i w pełni zasłużenie stanąć na najniższym stopniu podium. Te rozgrywki są wyjątkowe i jestem zdania, że równie wyjątkowa powinna być chwila dekoracji zwycięzców. W mojej wizji na podium stoi trzech zawodników (nie czepiając się par deblowych i mikstów) i chciałbym, aby taki stan rzeczy się utrzymał.

 Na koniec zaznaczę (możliwe, że ku zdziwieniu ogromnej rzeszy czytelników), że we władzach ITF jeszcze nie urzęduję, a więc mocy decyzyjnej mam w tej sprawie naprawdę niewiele. Mimo wszystko, uważam, że dobrze jest swoje zdanie wypowiedzieć, więc zapraszam Was wszystkich do dyskusji. Myślicie, że te pomysły są dobre i warto je wprowadzić, czy raczej pozostalibyście przy formule, którą mieliśmy okazję oglądać w Londynie?

Maciej Żmudzki

Zobacz również:
wirtualna akademia tenisowa
więcej
reklama



Sponsor portalu: FEBAR - Wynajem Namiotów imprezowych

kalendarz ATP
TERMIN
TURNIEJ
05.02-11.02

Open Sud de France

MONTPELLIER, FRANCE

05.02-11.02

ECUADOR OPEN

QUITO

05.02-12.02

Garanti Koza Sofia Open

Sofia

12.02-18.02

Argentina Open

BUENOS AIRES, ARGENTINA

więcej
wywiady
więcej
kalendarz WTA
TERMIN
TURNIEJ
12.02-18.02

Qatar Total Open 2018

Doha, Qatar

19.02-25.02

Dubai Duty Free Tennis Championships

Dubai, United Arab Emirates

19.02-25.02

Hungarian Ladies Open

Budapest, Hungary

26.02-04.03

Abierto Mexicano TELCEL presentado por HSBC

Acapulco, Mexico

więcej
partner strategiczny





Lider turystki tenisowej!
Sprawdź !

partnerzy:

© 2003 - 2013 tenisportal.com | Wszelkie prawa zastrzeżone. | Materiały na stronie są chronione prawem autorskim - kopiowanie zabronione.

X