Janowicz: Moje życie się zmieniło

« powrót | Data publikacji: 05-11-2012 16:08

Najlepszy polski tenisista – Jerzy Janowicz – zakończył swoją wielką przygodę z paryskim Mastersem i dziś przed południem wrócił do Polski. Na konferencji prasowej opowiadał m.in. o tym, co zmieniło się w jego życiu w ciągu ostatniego tygodnia, o występie w Paryżu i o planach na najbliższą przyszłość.


- Powiedz na początek w kilku zdaniach coś o ostatnim meczu, bo powstało już mnóstwo teorii na jego temat, a tylko ty znasz prawdę.


- Ciężko mi się grało w finale ze względu na to, że byłem już wyczerpany. W nocy przed meczem spałem trochę ponad trzy godziny i znowu mało jadłem. Trzy doby bez porządnego snu i porządnego jedzenia odbiły się na mnie. A David Ferrer jest takim zawodnikiem, na którego trzeba być przygotowanym w stu procentach. Niestety, ja nie byłem. Zagrał bardzo solidnie, a ja z każdym gemem jeszcze bardziej słabłem. Trochę żałuję, bo czułem, że jest szansa, aby wygrać ten mecz, ale tego dnia Ferrer był za silny.


- Czy jest to może pierwszy krok, który zmienia coś w polskim sporcie a w polskim tenisie zwłaszcza?


- Nie wiem, ciężko mi to określić. Na pewno moje życie zmienia się o 180 stopni. Mam nadzieję, że moja przygoda z sukcesami na tym się nie skończy i liczę na to, że będę tworzył historię w sporcie. Całe szczęście, że to był ostatni turniej w sezonie, bo gdyby to był środek sezonu, to wydaje mi się, że mentalnie bym tego nie wytrzymał. Teraz będę miał trzy tygodnie przerwy i czas na to, aby zaakceptować tę sytuację.


- Zacząłeś być stawiany w jednym zdaniu z Wojciechem Fibakiem. Spodziewałeś się tego?


- (chwila ciszy) Proszę o inne pytanie…


- Twoim idolem jest Pete Sampras. Czy starasz się go naśladować na korcie? Twoja gra jest bardzo nietypowa –mocny serwis i dużo drop shotów. Czy to jest pomysł na to, aby zaskoczyć przeciwnika?


- Jeżeli chodzi o mnie i Samprasa, to nasze style gry różnią się całkowicie. Nie mam nic wspólnego z nim na korcie. Nie wypada mi się porównywać do takiego zawodnika, ponieważ daleko mi jeszcze do jego osiągnięć. Moja gra jest wyuczona. Na korcie nie mam zbyt wiele czasu, żeby się zastanawiać, jakie zagrania będę wykonywał, jest to dla mnie coś naturalnego. Ciężko mi przeanalizować własny styl.


- Jak odbierałeś relacje z publicznością i mediami w Paryżu? Widziałam jeden z twoich wywiadów, w którym dziennikarz zapytał cię o tabletki, które zażywałeś i ty się rozpłakałeś. Czy to w związku z tym, że mogło to sugerować jakiś doping, czy nie miałeś już siły na nic?


- Dostawałem te tabletki od oficjalnego lekarza ATP, więc doping raczej to nie był (śmiech). To były zwykłe proszki przeciwbólowe. Od dłuższego czasu mam problem z barkiem, więc musiałem się w jakiś sposób zabezpieczać, żeby w środku meczu nie musieć zejść z kortu. Jeżeli chodzi o publikę, to było coś pięknego. Prawie 10 tysięcy ludzi oglądało moje mecze, słyszałem wrzaski na trybunach. Na pewno w półfinale było inaczej, bo grałem z Francuzem i wtedy widzowie mi nie pomagali. Klaskali nawet po zepsutym pierwszym podaniu. Cieszę się jednak, że udało mi się to przetrzymać. Nie sądziłem, że dam radę, bo jeśli 10 tysięcy ludzi chce, żebyś mecz przegrał, to nie jest łatwo utrzymać nerwy na wodzy. Media przyjęły mnie bardzo ciepło, udzielałem dużo wywiadów… to są wspaniałe przeżycia… Ciężko mi to wszystko opisać, bo podczas tego tygodnia zdarzyło się więcej niż przez 21 lat mojego życia i życzę każdemu, żeby mógł się przekonać, co mogłem przeżywać podczas tych kilku dni.


- Jak będą wyglądały twoje przygotowania do Australian Open?


- Na razie nic nie wiem. Przez najbliższy czas jedyne, co będę robił, to odpoczywał, a plany będą ustalane później. Na pewno przed Australian Open zagram w jednym turnieju – jeszcze nie wiem w którym, bo są dwa w tym samym czasie, a poza tym będę trenował w Polsce.


- Masz jakiś pomysł, jak sobie w sferze mentalnej poradzić z tym, co się wydarzyło? To chyba będzie teraz najtrudniejsze.


- Na razie potrzebuję kilku dni spokoju, żebym mógł przejrzeć na oczy i spojrzeć z dystansu na to, co się wydarzyło podczas tego tygodnia. Mam dość silny charakter i mam nadzieję, że to, co się teraz będzie działo w moim życiu, mnie nie zniszczy tylko da „kopa” do pracy i wierzę, że moje sukcesy na tym się nie skończą. Powoli zaczynam już myśleć o kolejnym sezonie. Wiele się nauczyłem podczas tego tygodnia i uwierzyłem, że jestem w stanie wygrywać ze światową czołówką.


- We wcześniejszych turniejach osiągałeś różne wyniki. Co się takiego stało, że w Paryżu twoja forma eksplodowała? Przygotowaliście z trenerem coś specjalnego, czy po prostu należało być cierpliwym i czekać na ten moment?


- Wydaje mi się, że to kwestia cierpliwości. W tym sezonie zacząłem dobrze grać. Na początku roku byłem notowany na pozycji 230-240, a w lecie wskoczyłem już do setki, co jest dla tenisisty dużym osiągnięciem. Przed turniejem w Paryżu grałem w turnieju ATP w Moskwie i dotarłem do ćwierćfinału. To były początki. Nabrałem pewności siebie. Ale i tak ciężko mi wyjaśnić, co się stało podczas tego tygodnia, bo jeżeli w dwóch pierwszych rundach pokonuję zawodników z czołowej dwudziestki, potem wygrywam z Andym Murrayem, broniąc piłki meczowej, to, uwierzcie mi, nie umiem tego wytłumaczyć.


- Ci, którzy śledzą dokładniej twoją karierę, pamiętają, że minęło prawie pięć lat od momentu, kiedy zabłysnąłeś, pokonując Nicolasa Mahuta we Wrocławiu. Ile razy przez ten czas miałeś chwile zwątpienia, kiedy traciłeś wiarę, że coś takiego, co zdarzyło się teraz, jest możliwe?


- Na pewno ten rok był ciężki, ponieważ przez problemy finansowe nie pojechałem na Australian Open. A bardziej prestiżowego turnieju niż wielkoszlemowy, nie ma. Jeżeli zawodnik, któremu ranking pozwala na to, aby wystąpić w takiej imprezie, nie jedzie ze względu na pieniądze, to wydaje mi się, że jest to dołujące i zniechęcające do pracy. Na szczęście na mnie zadziałało to w odwrotny sposób. Początek roku nie był udany, ale na końcu sobie to zrekompensowałem.


- Czy po tym turnieju te problemy już się kończą?


- Wydaje mi się, że tak. Mam nadzieję, że uda mi się teraz znaleźć porządnych sponsorów. Całe szczęście, że miałem jakieś sukcesy, kiedy byłem juniorem – byłem w finale US Open i Rolanda Garrosa, więc przez pewien okres PZT Prokom mnie wspierało. Jak wiemy, niestety, ta współpraca się nie powiodła do końca. Firma PBG po sukcesie w Szczecinie też zaczęła mi pomagać. Nie było jednak nic za darmo. Musiałem pokazać, że warto mnie wspierać.


- Jak wyglądało twoje świętowanie wczoraj?


- Szczegółów zdradzał nie będę… powiem tylko, że spałem 40 minut… w samolocie.


- Jaki jest twój największy tenisowy atut?


- Chodzi o grę na korcie, tak? (śmiech). Na pewno serwis. Mam ponad dwa metry wzrostu, więc podaniem wywieram presję na przeciwniku. Również forhend, którym kończę większość moich zagrać, a także agresja i wola walki.


- Czujesz się teraz, jakbyś spełniał swoje marzenia?


- Na pewno tak. Gdyby ktoś mi powiedział, że zagram w finale z Ferrerem, to bym go zwyczajnie wyśmiał. Pojechałem do Paryża jako 69. zawodnik na świecie, przedzierałem się przez kwalifikacje, walczyłem z najlepszymi zawodnikami. Co ja mogę jeszcze powiedzieć…? Dodam tylko, że moje życie na pewno się teraz zmieniło.


(pytanie do rodziców Jerzego Janowicza) – Ile wyrzeczeń potrzeba było, aby syn osiągnął taki sukces? Czy mieli Państwo chwile zwątpienia?


- Chwil zwątpienia nie mieliśmy, ponieważ ciągle wierzyliśmy, że ciężka praca syna i nasze zaangażowanie kiedyś przyniosą efekty. Wiedzieliśmy, że będzie ciężko, ale chyba nie sądziliśmy, że aż tak bardzo. Nasze środki finansowe skończyły się, gdy Jurek miał 18 lat. Gdy wrócił z US Open, musieliśmy prosić o pomoc sponsorów. I oni się znaleźli. Niemniej jednak, nigdy nie mieliśmy takich środków, żeby syn mógł jeździć na wszystkie turnieje, w jakich by chciał startować. Stąd odwołany występ w Australii. Nie latał do Stanów, startował głównie w Europie. Chcieliśmy jednak podziękować wszystkim sponsorom, bo gdyby nie ich pomoc, to przypuszczam, że dzisiaj byśmy tutaj nie siedzieli. Najdroższe są wyjazdy na turnieje poza granice naszego kontynentu, szczególnie do Australii, bo ogromne są koszty przelotu. Nie ukrywam, że teraz chcielibyśmy też na te turnieje wysyłać trenera przygotowania fizycznego, nie mówiąc już o tym, że czasami i my chcielibyśmy polecieć z synem i obejrzeć go na żywo.


- Czy sponsorzy już się zgłaszali po występie w Paryżu?


- Na razie nie będziemy tego zdradzać. Nie spodziewaliśmy się takiego sukcesu, więc chcemy wszystko na spokojnie przemyśleć. Ja i mąż też byliśmy sportowcami i podchodzimy do sportu z ogromną pokorą. Nie zachłystujemy się tym sukcesem, bo zdajemy sobie sprawę, że przyszły rok będzie dla syna, jak i dla nas, bardzo trudny, bo utrzymanie się w najlepszej trzydziestce nie będzie łatwe.


- Wspominałeś o nowym trenerze przygotowania fizycznego. Rozwiń trochę ten temat.


- Od tego roku zaczął mi pomagać Piotr Grabia z Łodzi. Na pewno treningi z nim miały na mnie duży wpływ. Wcześniej przez dwa i pół roku nie miałem żadnego trenera od przygotowania fizycznego, ponieważ mój stały trener, z którym pracowałem od 11. roku życia, aż do 18., niestety musiał wyjechać do Kazachstanu. Był to Mieczysław Bogusławski. Traktowałem go, szczerze mówiąc, jak drugiego tata. Ja dla niego również byłem bardzo ważną osobą. Niestety, potoczyło się to tak, jak się potoczyło. Na szczęście, poznałem Piotra i zacząłem z nim pracować.


- Powiedz jeszcze coś o fanach. Zwiększyło się zainteresowanie twoją osobą?


- No chyba się zwiększyło… Raz, dwa, trzy, cztery… (śmiech). Paru fanów na pewno przybyło, ale część ludzi też mnie nienawidzi, jak to w tym kraju bywa. Trzeba się z tym pogodzić. Staram się o tym nie myśleć i po prostu grać w tenisa, a przez swoją grę zdobywać jak najwięcej sympatyków, a nie ludzi, którzy mnie nie lubią.

 

KH

 

Zobacz również:
reklama



wirtualna akademia tenisowa
więcej
reklama



Sponsor portalu: FEBAR - Wynajem Namiotów imprezowych

kalendarz ATP
TERMIN
TURNIEJ
05.02-11.02

Open Sud de France

MONTPELLIER, FRANCE

05.02-11.02

ECUADOR OPEN

QUITO

05.02-12.02

Garanti Koza Sofia Open

Sofia

12.02-18.02

Argentina Open

BUENOS AIRES, ARGENTINA

więcej
wywiady
więcej
kalendarz WTA
TERMIN
TURNIEJ
12.02-18.02

Qatar Total Open 2018

Doha, Qatar

19.02-25.02

Dubai Duty Free Tennis Championships

Dubai, United Arab Emirates

19.02-25.02

Hungarian Ladies Open

Budapest, Hungary

26.02-04.03

Abierto Mexicano TELCEL presentado por HSBC

Acapulco, Mexico

więcej
partner strategiczny





Lider turystki tenisowej!
Sprawdź !

partnerzy:

© 2003 - 2013 tenisportal.com | Wszelkie prawa zastrzeżone. | Materiały na stronie są chronione prawem autorskim - kopiowanie zabronione.

X