Indian Wells: Janowicz wygrywa po ciężkim boju

« powrót | Data publikacji: 10-03-2013 01:20

Już w drugiej rundzie turnieju z cyklu Masters 1000 w Indian Wells doszło do znakomitego pojedynku. Naprzeciw siebie stanęli - rewelacja ostatnich miesięcy, „rakieta” nr 24. na świecie, Jerzy Janowicz oraz wielka gwiazda ostatniej dekady – Argentyńczyk David Nalbandian. Ku uciesze polskich kibiców, górą był ten pierwszy, który wygrał przy stanie 7-6(4), 4-6, 6-3.

 

 

Panowie nigdy wcześniej ze sobą nie grali i choć faworytem, ze względu na pozycję w rankingu, był Polak, to jednak Argentyńczyk mógł poszczycić się zdecydowanie większą liczbą sukcesów. Nalbandian, który w ubiegłym roku przekroczył magiczny wiek dla tenisistów, czyli 30-stkę, najlepsze chwile w swojej karierze ma już chyba za sobą. Jednak każdy zawodnik, który ma za rywala zwycięzcę Turnieju Mistrzów i byłego gracza nr 3. na świecie, musi czuć respekt.

 

Mecz świetnie rozpoczął się dla Janowicza, który już w trzecim gemie przełamał, w dodatku na sucho, swojego utytułowanego rywala. Polak długo utrzymywał przewagę „break’a”, ale ósmego gema zaczął od dwóch podwójnych błędów serwisowych i choć miał dużą szansę wyjść na prowadzenie 5-3, nie wykorzystał jej i to Argentyńczyk, po dwukrotnym trafieniu w linię, odrobił straty. W kolejnym gemie Nalbandian zagrał kilka akcji jak za swoich najlepszych czasów i choć „Jerzyk” robił co mógł, to rywal był bliżej wygrania pierwszej partii (4-5). Nasz tenisista wytrzymał jednak presję i zapisał na swoje konto gema serwisowego, a w kolejnym, przy czwartej okazji, ponownie przełamał Argentyńczyka (6-5). Niestety w tym momencie „Jerzyk” zaczął grać nieco gorzej i zamiast wygrać seta, musiał zmierzyć się z rywalem w tie-breaku. W nim Polak był jednak znakomity i po kilku fantastycznych akcjach, rozstrzygnął go na swoją korzyść 7-4.

 

W drugim secie obaj tenisiści wygrywali gemy przy swoich podaniach, aż do stanu 3-3, choć w czwartym gemie Polak miał aż trzy szanse z rzędu na przełamanie Nalbandiana. Chwila słabości „Jerzyka” w połączeniu z nieuzasadnionym zagraniem „dropszota”, doprowadziły do utraty serwisu przez naszego zawodnika (3-4). Łodzianin szybko się jednak pozbierał. Na początku kolejnego gema dwa razy fenomenalnie minął rywala, a potem wykorzystał pierwszego break pointa, odrabiając straty (4-4). Radość Janowicza nie trwała jednak zbyt długo, bo po chwili znów stracił swój serwis zdobywając zaledwie jeden punkt. Argentyńczyk nie zmarnował szansy i wygrał drugiego seta wyrównując stan meczu na 1-1. Nasz tenisista w szczególności może żałować niewykorzystanych okazji z czwartego gema.

 

Łodzianin od początku decydującej partii był bardzo skoncentrowany i nie pozwolił rywalowi na kolejne przełamanie. Nalbandian nie pozostał mu jednak dłużny wygrywając swój serwis do 15. Janowicz pozostawał skupiony na swoim podaniu i po świetnym smeczu wyszedł na prowadzenie 2-1. W czwartym gemie, podobnie jak w drugim secie, pojawiły się okazje dla „Jerzyka” na przełamanie i tym razem Polak ich nie zmarnował (3-1). Widmo kolejnej utraty przewagi zawisło nad łodzianinem, kiedy Argentyńczyk fenomenalnie go minął i zrobiło się 0-30. Kolejne punkty w tym gemie zdobywał już jednak tylko nasz zawodnik, popisując się atomowymi serwami i precyzyjnymi forhendami (4-1). Przy serwisie Nalbandiana pojawiły się kolejne szanse na przełamanie. Pierwszego break pointa Argentyńczyk obronił asem, ale drugą szansę Janowicz już wykorzystał i zrobiło się 5-1 dla Polaka. W tym momencie „Jerzyk” się zdekoncentrował i po kilku prostych błędach stracił swoje podanie (5-2). Jego rywal nie mając już nic do stracenie wyraźnie się rozluźnił i zaczął grać zdecydowanie lepiej, wygrywając gema serwisowego bez straty punktu (5-3). Jerzy po raz drugi stanął przed ogromną szansą na wygranie tego meczu i… tym razem wytrzymał! Z ostatniego gema w pamięci kibiców pozostaną dwie niesamowite bomby z forhendu, które dały naszemu zawodnikowi zwycięstwo.

 

W meczu trwającym dokładnie dwie i pół godziny Polak zaserwował 11 asów (przy tylko 2 Nalbandiana), ale za to popełnił również 11 podwójnych błędów (rywal także często się mylił w tym elemencie – 10 „debli”). Janowicz miał co prawda więcej niewymuszonych błędów (48-35), ale za to był lepszy w bezpośrednio wygranych piłkach (41-25).

 

W trzeciej rundzie „Jerzyk” zmierzy się ze zwycięzcą pojedynku pomiędzy Francuzem Richardem Gasquet’em (nr. 10 turnieju) i Australijczykiem Bernardem Tomic’em.

 

Zobacz również:
reklama



wirtualna akademia tenisowa
więcej
reklama



Sponsor portalu: FEBAR - Wynajem Namiotów imprezowych

kalendarz ATP
TERMIN
TURNIEJ
05.02-11.02

Open Sud de France

MONTPELLIER, FRANCE

05.02-11.02

ECUADOR OPEN

QUITO

05.02-12.02

Garanti Koza Sofia Open

Sofia

12.02-18.02

Argentina Open

BUENOS AIRES, ARGENTINA

więcej
wywiady
więcej
kalendarz WTA
TERMIN
TURNIEJ
12.02-18.02

Qatar Total Open 2018

Doha, Qatar

19.02-25.02

Dubai Duty Free Tennis Championships

Dubai, United Arab Emirates

19.02-25.02

Hungarian Ladies Open

Budapest, Hungary

26.02-04.03

Abierto Mexicano TELCEL presentado por HSBC

Acapulco, Mexico

więcej
partner strategiczny





Lider turystki tenisowej!
Sprawdź !

partnerzy:

© 2003 - 2013 tenisportal.com | Wszelkie prawa zastrzeżone. | Materiały na stronie są chronione prawem autorskim - kopiowanie zabronione.

X