Chłopak z Nebraski

« powrót | Data publikacji: 12-09-2012 12:17

30 sierpnia 1982 roku w mieście Omaha w stanie Nebraska na świat przyszedł jeden z największych tenisowych fighterów ostatnich lat. Andy Roddick, bo właśnie o nim mowa, już od początku swojej juniorskiej kariery zaczął zachwycać nie tylko wynikami, ale i ogromnym sercem do gry. Swój pierwszy juniorski tytuł z cyklu Grand Slam Amerykanin wywalczył w wieku 17 lat w Melbourne, gdzie w finałowym rozrachunku okazał się lepszy od Mario Ancica. Pod koniec roku, już jako 18-latek, dołożył jeszcze triumf na kortach w Nowym Jorku, gdzie okazał się lepszy od swojego rodaka – Robby’ego Ginepriego. Sezon 2000 był dla niego niezwykle udany, gdyż po serii świetnych występów awansował na pierwsze miejsce juniorskiego rankingu singlowego (marzec 2000) oraz deblowego (czerwiec 2000). Za oceanem zaczęto mówić, że urodziło się kolejne genialne dziecko tenisa, które niewątpliwie powędruję tą drogą, którą wcześniej obrali Pete Sampras i Andre Agassi…

Rozochocony sukcesami juniorskimi Roddick czym prędzej ruszył na głęboką wodę i zaczął startować w turniejach seniorskich.  Po wygraniu kilku challengerów, w marcu 2001 roku w Miami, nastoletni Andy stanął na korcie naprzeciw legendy. Młody Amerykanin nie przestraszył się niezwykle utalentowanego rywala i pokonał samego Pete’a Samprasa, który miał już co prawda lata największej świetności za sobą, ale wciąż pozostawał jednym z najbardziej cenionych zawodników Touru. Parę miesięcy później Roddick zaczął wygrywać turnieje ATP. W tym roku udało mu się tego dokonać kolejno w Atlancie, Houston i Waszyngtonie. W sezonie 2002 Andy dołożył dwa kolejne tytuły – w Memphis i w Houston. Na szczególne uznanie zasługuje ten drugi występ, bo Amerykanin nie tylko obronił puchar wywalczony przed rokiem, ale w finale ponownie okazał się lepszy od samego Pete’a Samprasa – najbardziej utytułowanego tenisisty tamtych lat (7-6  6-3).Te rezultaty nieubłaganie prowadziły go do roku 2003, najbardziej spektakularnego w całej jego tenisowej karierze.

Sezon 2003 Andy zaczął od dwóch przegranych finałów – w Memphis ( z Taylorem Dentem) i Houston (z samym Andre Agassim). Kolejne miesiące były już prawdziwym pasmem sukcesów, które rozpoczęło się w maju w austriackim Sankt Pölten, gdzie w finale imprezy Roddick odprawił groźnego Nikołaja Dawidienkę. Później przyszły tytuły w londyńskim Queen’s Clubie, Indianapolis, Montrealu i Cincinnati. Dobre wyniki z trwającego roku sprawiły, że do ostatniego wielkoszlemowego turnieju sezonu – US Open – Andy przystępował jako rozstawiony z numerem czwartym. Losowanie nie było dla niego zbyt łaskawe, gdyż już w dwóch pierwszych rundach musiał się zmierzyć z Timem Henmanem i Ivanem Ljubicicem. Z obu tych potyczek udało mu się jednak wyjść zwycięsko, a prawdziwe kłopoty zaczęły się dopiero w półfinałowym meczu z Davidem Nalbandianem. Andy przegrywał już 6-7  3-6, a do wyłonienia zwycięzcy trzeciej partii niezbędny był tie break. Roddick, który był już o krok od odpadnięcia z turnieju, świetnie poradził sobie z presją, wygrał dogrywkę na przewagi i w dwóch ostatnich setach nie dał już rywalowi najmniejszych szans, kończąc mecz wynikiem 6-7(4)  3-6  7-6(7)  6-1  6-3. W finale Roddick zamknął usta wszystkim krytykom i zasłużenie odprawił Juana Carlosa Ferrero (6-3  7-6[2]  6-3), osiągając tym samym największy sukces w całej swojej karierze. Triumf w Nowym Jorku sprawił, że na początku listopada 2003 roku Andy Roddick znalazł się na pierwszym miejscu światowego rankingu ATP.

 

 



 

Przez trzy kolejne lata Andy wygrał dziesięć poważnych turniejów, ale za każdym razem, gdy stawał do boju w wielkoszlemowym finale, barierą nie do przejścia okazywał się dla niego Roger Federer (Wimbledon 2004 i 2005 oraz US Open 2006). Styl gry szwajcarskiego mistrza wyjątkowo nie odpowiadał Roddickowi, który nie miał wiele do powiedzenia w żadnym z ich spotkań i niemal zawsze schodził z kortu jako pokonany. Sam Federer żartował kiedyś, że gdyby nie on, to Amerykanin wygrałby w swojej karierze dwa razy więcej tenisowych imprez. Ostatni wielkoszlemowy finał Andy’ego, który został rozegrany podczas Wimbledonu 2009, zakończył się dokładnie tak, jak poprzednie. Roddick świetnie sobie radził przez cały turniej, a w ostatecznym rozrachunku nie znalazł recepty na Federera. Finał z 2009 roku przeszedł jednak do historii jako jeden z najbardziej zaciętych w całej historii białego sportu. Wielu obserwatorów tego spotkania wciąż uważa, że Andy był lepszy od Rogera i to właśnie on powinien sięgnąć po upragnioną wimbledońską koronę. Mecz zakończył się jednak minimalnym zwycięstwem Szwajcara, który triumfował przy wyniku 5-7  7-6(6)  7-6(5)  3-6  16-14. Co ciekawe, w całym pojedynku Andy dał się przełamać zaledwie raz – przy stanie 14-15 w piątym secie…





W kolejnych latach Roddick wygrywał przynajmniej po jednym prestiżowym turnieju w sezonie. Tych zwycięstw mogłoby być znacznie więcej, ale Andy zaczął mieć coraz częstsze problemy z kontuzjami. Wiele osób mówiło, że Amerykanin w końcu zaczął płacić za swój styl gry, który od najmłodszych lat bardzo obciążał jego ciało. Reprezentant Stanów Zjednoczonych nie był zachwycony swoim spadkiem rankingowym oraz coraz słabszym zdrowiem i w dniu swoich trzydziestych urodzin zapowiedział, że trwający właśnie turniej US Open będzie jego ostatnim w zawodowej karierze.





Ta niespodziewana wiadomość zelektryzowała tenisowy świat, który nie był jeszcze chyba gotowy na odejście jednego z najciekawszych zawodników ostatniej dekady. Zdaniem wielu, ostatnim meczem Roddicka mógł być ten z drugiej rundy, kiedy naprzeciw Amerykanina stanął bardzo utalentowany Bernard Tomic z Australii. Andy nic sobie z tego nie robił i w świetnym stylu rozprawił się z groźnym nastolatkiem, pozwalając mu na ugranie zaledwie siedmiu gemów. W kolejnej rundzie Roddick odprawił Fabio Fogniniego i niedługo później było już wiadome, że jego rywalem w czwartej fazie turnieju będzie były mistrz tej imprezy – Juan Martin del Potro. Tam już niestety niespodzianki nie było, a wieżowiec z Argentyny, po 4-setowym boju, zakończył tenisową karierę Andy’ego Roddicka.

 



Emerytura Andy’ego Roddicka z całą pewnością jest ciosem dla całego świata tenisa. Odchodzi jeden z najbardziej charyzmatycznych zawodników ostatnich lat. Gość, który wszystkie niedostatki i braki taktyczno-techniczne nadrabiał niewiarygodnym sercem do walki. Roddick to zawodnik, który wyróżniał się mentalnością zwycięzcy, który prezentował niebywale mocny charakter i który urozmaicił wszystkim kibicom kilkanaście ostatnich tenisowych lat. Odchodzi zawodnik, który stał się pewnego rodzaju ikoną. Na jego legendę nie wpływają wyłącznie osiągnięcia sportowe, ale także oryginalność i przebojowość, które sprawiły, że zdecydowanie wyróżniał się na tle wielu mniej barwnych, oglądanych przez nas wszystkich w ostatnich latach, tenisowych indywiduów.

 

Roddick, który wyróżniał się także bardzo ciekawym poczuciem humoru, powiedział kiedyś o sobie, że jest najbardziej utytułowanym kiepskim tenisistą w historii. Dzieciom z kolei doradził, aby grzecznie chodziły do szkoły, bo jeśli przestaną się uczyć to skończą jako sędziowie tenisa. W pamięci pozostaje również inne zdanie Andy’ego – „Każde pokolenie ma swoich wielkich mistrzów”. Moim zdaniem właśnie odszedł jeden z nich.



Maciej Żmudzki

Zobacz również:
wirtualna akademia tenisowa
więcej
reklama



Sponsor portalu: FEBAR - Wynajem Namiotów imprezowych

kalendarz ATP
TERMIN
TURNIEJ
05.02-11.02

Open Sud de France

MONTPELLIER, FRANCE

05.02-11.02

ECUADOR OPEN

QUITO

05.02-12.02

Garanti Koza Sofia Open

Sofia

12.02-18.02

Argentina Open

BUENOS AIRES, ARGENTINA

więcej
wywiady
więcej
kalendarz WTA
TERMIN
TURNIEJ
12.02-18.02

Qatar Total Open 2018

Doha, Qatar

19.02-25.02

Dubai Duty Free Tennis Championships

Dubai, United Arab Emirates

19.02-25.02

Hungarian Ladies Open

Budapest, Hungary

26.02-04.03

Abierto Mexicano TELCEL presentado por HSBC

Acapulco, Mexico

więcej
partner strategiczny





Lider turystki tenisowej!
Sprawdź !

partnerzy:

© 2003 - 2013 tenisportal.com | Wszelkie prawa zastrzeżone. | Materiały na stronie są chronione prawem autorskim - kopiowanie zabronione.

X