Wyjątkowa wimbledońska trawa

« powrót | Data publikacji: 09-07-2013 17:35

Tegoroczny Wimbledon choć nie powinien, z pewnością wielu ludziom kojarzy się z liczbą wycofań, która odsunęła nieco w cień pierwszy tydzień zmagań na londyńskich kortach. Jednak w męskich rozgrywkach pomimo licznych kontuzji oraz walkowerów, tylko zapachniało sensacją, bowiem tak jak na przestrzeni wielu lat, tak i wczoraj prestiżowe trofeum uniósł w górę tenisista z „ Wielkiej czwórki”.

 

Tuż przed rozpoczęciem najstarszego turnieju tenisowego świata w internecie aż gotowało się od spekulacji na temat tegorocznej drabinki u mężczyzn, która nie raz spotkała się z negatywnymi komentarzami i odważną krytyką. W jednej połówce znaleźli się bowiem triumfator tegorocznego Rolanda Garrosa Rafael Nadal, 17-krotny zdobywca wielkoszlemowych tytułów Roger Federer oraz drugi tenisista świata Andy Murray. Dla wielu losowanie wimbledońskiej drabinki graniczyło z absurdem, zważywszy na to, że już w ćwierćfinale miało dojść do starcia pomiędzy atletą z Majorki i sztukmistrzem z Bazylei. Wojna na „głosy” trwała aż do pierwszego dnia londyńskiego czempionatu, a dokładniej drugiego spotkania na korcie nr 1. 29-letni Steve Darcis po trzech setach sensacyjnie odprawił z turnieju Hiszpana Rafaela Nadala, prawdopodobnie pokazując zgromadzonym na trybunach najlepszy tenis w swojej karierze. Dokładnie 48h później na największym obiekcie Wimbledonu ze spuszczoną głową do szatni udał się obrońca tytułu Roger Federer, który ugrał zaledwie seta z Ukraińcem Sergieyem Stakhovskim. Już pierwsze dni londyńskiej imprezy z pewnością przeszły do historii męskiego tenisa.

 

Organizatorzy „Nieoficjalnych Mistrzostw Świata na trawie” byli świadkami największej liczby wycofań w ostatnich latach, a powodem była rzekomo śliska nawierzchnia nie raz krytykowana przez samych tenisistów. Podczas pechowej środy swoje mecze poddali Chorwat Marin Cilic oraz sensacyjny pogromca Rafaela Nadala, Steve Darcis, natomiast Jo- Wilfried Tsonga nie dokończył spotkania z Ernestsem Gulbisem. Z dnia na dzień dopisywano kolejne nazwiska: John Isner, Radek Stepanek oraz Michael Llodra. Taki kuriozalny wręcz rozwój wydarzeń z pewnością dał szansę Polakom na przejście do historii naszego rodzimego tenisa.

 

Łukasz Kubot, który w pierwszej rundzie w trzech setach odprawił Rosjanina Igora Andreeva, w swoim drugim spotkaniu miał stanąć ramię w ramię z fenomenalnym Stevem Darcisem. 29-letni Belg nękany kontuzją, nie wyszedł jednak na kort co dało lubianinowi przepustkę do trzeciej rundy i gry z Francuzem Benoitem Paire. Pomimo znaczącej różnicy rankingowej, Polak bez większych problemów uporał się z młodym tenisistą urodzonym w Avignon i awansował do najlepszej szesnastki Wimbledonu. Po wyczerpującym, pięciosetowym boju z Adrianem Mannarino, nazwisko Kubota po raz pierwszy zapisano w ćwierćfinale wielkoszlemowej imprezy, dzięki czemu wyrównał osiągnięcie Wojciecha Fibaka. Równie dobrze w Londynie radził sobie rozstawiony z nr 24. Jerzy Janowicz. 22-letni Łodzianin w swoim pierwszym spotkaniu nie oddał nawet seta młodej nadziei brytyjskiego tenisa, Kyle Edmundowi, natomiast w drugiej rundzie wyszedł na kort zaledwie na półtorej seta i po kreczu Radka Stepanka awansował o szczebelek wyżej. Po triumfie nad piętnastym rozstawionym, Hiszpanem Nicolasem Almagro, polscy kibicie z pewnością uwierzyli w sukces naszego reprezentanta na londyńskiej trawie. Do najlepszej ósemki Janowicz awansował po długiej, pięciosetowej batalii z Jurgenem Melzerem i także on zrównał się z dawnym wyczynem Wojciecha Fibaka. W ćwiartce w której mieli zagrać ze sobą Roger Federer i Rafael Nadal, zupełnie niespodziewanie spotkali się Łukasz Kubot i Jerzy Janowicz. Choć pojedynek dwóch najlepszych polskich tenisistów nie był długi ani emocjonujący, to jednak pozostawił po sobie wyjątkowe wspomnienia, do których nie raz będziemy wracać. Kiedy dwóch tenisistów z tego samego kraju tuż po wywołaniu słów „ gem , set , mecz”, ściska się na korcie centralnym i wymienia białymi, tradycyjnymi koszulkami pokazując wszystkim ludziom, że tu nie chodzi tylko o zaciekłą, sportową rywalizację, wielu zakręciła się łezka w oku. Jerzy Janowicz jako pierwszy Polak w historii awansował do półfinału wielkoszlemowej imprezy, wychodząc z kortu żegnany owacją na stojąco w ramię w ramię z Łukaszem Kubotem.To była bez wątpienia polska środa w Londynie.

 

Wimbledon stulecia był wyjątkowy nie tylko dla Polaków ale także dla Londyńczyków, bowiem Andy Murray jako pierwszy Brytyjczyk od 77 lat uniósł do góry wyzłacany puchar, otoczony tysiącami wiwatujących fanów. Szkot odniósł tym samym drugi wielkoszlemowy triumf w karierze, ponownie detronizując światową „jedynkę” Serba Novaka Djokovica. Trzysetowe spotkanie w którym nie zabrakło efektownych piłek, długich wymian i zwrotów akcji zakończyło chyba najbardziej kuriozalny Wimbledon ostatnich lat.

 

KK

Zobacz również:

Wasze komentarze:

wirtualna akademia tenisowa
więcej
reklama



Sponsor portalu: FEBAR - Wynajem Namiotów imprezowych

kalendarz ATP
TERMIN
TURNIEJ
29.05-11.06

Roland Garros

Paris, France

więcej
wywiady
więcej
kalendarz WTA
TERMIN
TURNIEJ
29.05-11.06

Roland Garros

Paris, France

więcej
partner strategiczny





Lider turystki tenisowej!
Sprawdź !

partnerzy:

© 2003 - 2013 tenisportal.com | Wszelkie prawa zastrzeżone. | Materiały na stronie są chronione prawem autorskim - kopiowanie zabronione.

X