(Nie)śmiertelni

« powrót | Data publikacji: 24-11-2014 14:27

Jeśli przyjrzymy się triumfatorom wielkoszlemowych imprez ostatniej dekady, od razu wychwycimy nazwiska trzech najbardziej utytułowanych współczesnych tenisistów: Rogera Federera, Rafaela Nadala i Novaka Djokovica. Nie da się oprzeć wrażeniu, że tenisowi fanatycy na całym świecie przyzwyczaili się już do obecności wielkich mistrzów na tenisowej scenie i nie umieją wyobrazić sobie momentu zupełnej zmiany dekoracji i pojawienia się nowych aktorów.

 

Roger Federer i Rafael Nadal są najbardziej popularnymi tenisistami na świecie, o czym świadczą m.in. statystyki wyciągnięte z różnych portali społecznościowych. Szwajcara i Hiszpana na Facebooku polubiło już niemal 15 milionów ludzi, a liczba ta z każdym dniem rośnie. Sława i splendor nie są jednak dziełem przypadku, bowiem starcia obu zawodników oraz tysiące arcytrudnych zagrań cały czas wciskają w fotel miliony oglądających.

 

Poruszający się płynnie i z lekkością Federer oraz walczący jak lew Nadal są rywalami na światowych kortach już od ponad dekady. Od marca 2005 roku do lipca 2008 roku skompletowali wspólnie 13 z 14 wielkoszlemowych pucharów, wielokrotnie zamieniając się również miejscami rankingowymi. Każdy z nich był królem swojego własnego królestwa - Hiszpan w sumie zdobył już dziewięć tytułów na mączce Rolanda Garrosa, natomiast Szwajcar siedmiokrotnie wznosił w górę wyzłacany wimbledoński puchar. Obok stylu gry obu tenisistów nie można przejść obojętnie - Nadal prezentuje jedyny w swoim rodzaju potężny topspinowy forhend, natomiast Federer, poruszający się z lekkością i łatwością niczym baletnica, przynajmniej kilka razy w każdy meczu popisuje się niesamowitym odegraniem, które od razu jest szeroko komentowane w internecie. Chociaż w bezpośrednich starciach leworęczny Rafa prowadzi aż 23-10, nie może umknąć nam fakt, że ich mecze zawsze budziły sporo emocji i nie brakowało w nich dramaturgii. Na myśli mam przede wszystkim finał Wimbledonu z 2008 roku, który został okrzyknięty meczem wszech czasów. Wówczas po heroicznej walce Nadal wygrał 6-4 6-4 6-7 6-7 9-7. To właśnie to spotkanie miało największy wpływ na Hiszpana i to właśnie temu momentowi poświęca on w swojej autobiografii najwięcej uwagi.

 

Do dwójki wspaniałych zawodników dołączył po latach Novak Djokovic, utalentowany zawodnik z Serbii, który już od początków swojej kariery przejawiał nadto pożądaną w tenisie cechę wojownika. Nadal w swojej autobiografii wielokrotnie podkreślał, że przeczuwał eksplozję formy Djokovica i doskonale wiedział, że w przyszłości będzie należał on do ścisłej czołówki. Zawodnik z Belgradu zdobył swój pierwszy wielkoszlemowy tytuł w 2008 roku, jednak jego kariera nabrała impetu dopiero trzy lata później, kiedy to rozegrał najlepszy sezon w karierze. W 2011 roku Serb wygrał trzy najważniejsze turnieje oraz aż 43 mecze z rzędu. Novak do teraz podkreśla, że chyba już nigdy nie będzie w stanie powtórzyć tak wspaniałego sezonu i takiej regularności. Od tego momentu było ich trzech na tenisowej scenie: Federer, Nadal i Djokovic. Tenisiści perfekcyjnie przygotowani zarówno pod względem fizycznym, jak i mentalnym budzili postrach w całym turze, a kibice na całym świecie zacierali ręce przed bezpośrednimi starciami pomiędzy nimi. Era trzech wielkich czempionów trwa już tak długo, że fani wprost nie potrafią wyobrazić sobie tenisa bez tych nazwisk w turniejowych drabinkach.

 

Oprócz wcześniej wspomnianego pojedynku Federera z Nadalem w Wimbledonie 2008, trzeba jeszcze koniecznie dodać do listy mecz Nadala z Djokovicem w półfinale French Open 2013. Wówczas po wielogodzinnej, morderczej walce Hiszpan triumfował 6-4 3-6 6-1 6-7(3) 9-7. Warto podkreślić, że Rafa przegrywał w piątym secie już 2-4. Pojedynek tych dwóch tenisistów w finale Australian Open 2012 był równie porywający. Wtedy jednak triumfował Djokovic 5-7 6-4 6-2 6-7(5) 7-5 po prawie sześciu godzinach rywalizacji. Na koniec listy wstawiłam jeszcze spotkanie Federera z Djokovicem w finale tegorocznego Wimbledonu. Po czterogodzinnym, pełnym zwrotów akcji meczu lepszy okazał się Serb (6-7(7) 6-4 7-6(4) 5-7 6-4).

 

Tenisowi sympatycy na całym świecie zacierają ręce przed spotkaniami pomiędzy najlepszymi zawodnikami ostatniej dekady. Podczas tych meczów kibice tłumnie zapełniają największe areny, a organizatorzy imprez nie mają żadnych problemów ze sprzedażą biletów. Zdecydowanie mniejszym zainteresowaniem cieszą się pojedynki innych zawodników. Oglądając finał US Open pomiędzy Marinem Cilicem i Keiem Nishikorim można było dostrzec puste krzesełka na korcie centralnym w Nowym Yorku, a wielu kibiców czuło zawód, że to nie Federer i Djokovic wyjdą w poniedziałek na plac gry.

 

Każda era się kiedyś kończy. Schodzili ze sceny McEnroe i Borg, odeszli Sampras i Agassi. Za kilka lat czerwoną kurtyną zasłonięci zostaną również Federer, Nadal i Djokovic, ogłaszając zakończenie wspaniałego spektaklu i będzie trzeba liczyć na to, że zastąpią ich równie błyskotliwi aktorzy.

 

KK

Zobacz również:

Wasze komentarze:

wirtualna akademia tenisowa
więcej
reklama



 

kalendarz ATP
TERMIN
TURNIEJ
05.02-11.02

Open Sud de France

MONTPELLIER, FRANCE

05.02-11.02

ECUADOR OPEN

QUITO

05.02-12.02

Garanti Koza Sofia Open

Sofia

12.02-18.02

Argentina Open

BUENOS AIRES, ARGENTINA

więcej
wywiady
więcej
kalendarz WTA
TERMIN
TURNIEJ
12.02-18.02

Qatar Total Open 2018

Doha, Qatar

19.02-25.02

Dubai Duty Free Tennis Championships

Dubai, United Arab Emirates

19.02-25.02

Hungarian Ladies Open

Budapest, Hungary

26.02-04.03

Abierto Mexicano TELCEL presentado por HSBC

Acapulco, Mexico

więcej
partner strategiczny





Lider turystki tenisowej!
Sprawdź !

partnerzy:

© 2003 - 2013 tenisportal.com | Wszelkie prawa zastrzeżone. | Materiały na stronie są chronione prawem autorskim - kopiowanie zabronione.

X