Kilka słów po wielkoszlemowym Australian Open

« powrót | Data publikacji: 27-01-2014 08:41

Pierwszy turniej wielkoszlemowy w tym roku przyniósł mnóstwo niespodzianek, zarówno w zmaganiach u kobiet jak i u mężczyzn. Swój pierwszy tytuł w jednej z czterech najważniejszych imprez zdobył Szwajcar Stanislas Wawrinka, a za trzecim podejściem australijskie korty odczarowała Chinka Li Na.

 

Tegoroczny Australian Open kojarzy mi się przede wszystkim z mnóstwem niespodzianek, które otworzyły niejako drogę mniej utytułowanym zawodnikom. Na kortach w Melbourne Park sensacje jednak nie następowały falami, jak chociażby w przypadku pamiętnego Wimbledonu, ale stopniowo i powoli. W początkowej fazie zmagań u Panów najwięcej mówiło się o porażce Argentyńczyka Juana Martina del Potro z walecznym Hiszpanem Roberto Bautistą Agutem, która miała miejsce już w drugiej rundzie, oraz przegranej Francuza Richarda Gasqueta z Tommym Robredo, która nastąpiła szczebelek wyżej. Po tych dwóch nieoczekiwanych rozstrzygnięciach przyszła chwila wytchnienia dla najwyżej rozstawionych i pozostała ósemka z top 10 awansowała do czwartej rundy. W zdecydowanie najciekawszym spotkaniu 1/8 finału Roger Federer, którego już wielu odsyłało na sportową emeryturę, bez utraty seta pokonał Francuza Jo-Wilfrieda Tsongę i był już blisko wyrównania swojego osiągnięcia z ubiegłego roku. W fazie ćwierćfinałowej kibice zgromadzeni na korcie centralnym mieli okazję podziwiać prawdziwe tenisowe spektakle i byli świadkami nie jednej niespodzianki. Najpierw Stanislas Wawrinka po czterech godzinach walki pokonał obrońcę tytułu 2-6 6-4 6-2 3-6 9-7, natomiast później Tomas Berdych odprawił Hiszpana Davida Ferrera w czterech odsłonach. W jednym z ciekawszych pojedynków Roger Federer wygrał z powracającym po kontuzji Andy Murrayem, a w tej samej części drabinki Nadal stoczył równie wyrównany bój z Japończykiem Nishikorim. Półfinały, choć stojące na wysokim poziomie, niczym nie zaskoczyły i to Nadal z Wawrinką znaleźli się na samym szczycie drabinki Australian Open.

 

Finał pierwszego turnieju wielkoszlemowego w tym roku z pewnością trochę rozczarował. Borykający się z problemami zdrowotnymi Nadal odejmował prędkości ze swoich forhendowych uderzeń i popełniał sporo prostych błędów. Wawrinka świetnie wykorzystał sytuację i zamknął cale spotkanie w czterech odsłonach. Czy jakby Hiszpan był w pełni sił, oglądalibyśmy ten sam obrazek przy wręczaniu trofeów ?

 

Turniej kobiet rozpoczął się bardzo spokojnie i w dwóch pierwszych rundach odpadły tylko dwie tenisistki z top 10 - Petra Kvitova i Sara Errani. Istna fala sensacji zalała Melbourne Park dopiero w spotkaniach czwartej rundy. Jako pierwsza z imprezą pożegnała się murowana faworytka do końcowego zwycięstwa, Serena Williams, która przegrała z Serbką Aną Ivanovic 6-4 3-6 3-6, natomiast dzień później trzecia rozstawiona, Maria Szarapowa, która również w trzech setach uległa Słowaczce Dominice Cibulkovej (6-3 4-6 1-6). Z imprezą pożegnały się również turniejowa "dziewiątka" i "ósemka" - Angelique Kerber i Jelena Jankovic, a do pierwszego ćwierćfinału w karierze awansowały Eugenie Bouchard i Simona Halep. W ćwiartkach również nie zabrakło zupełnie niespodziewanych rozstrzygnięć. Po fenomenalnym spotkaniu Agnieszka Radwańska pokonała obrończynię tytułu i drugą obecnie tenisistkę świata , Wiktorię Azarenkę, i obok Dominiki Cibulkovej znalazła się w półfinale Australian Open. Drugą część drabinki uzupełniły Chinka Li Na, która w trzeciej rundzie obroniła piłkę meczową w spotkaniu z Lucie Safarovą, oraz Kanadyjka Eugenie Bouchard, która w Melbourne osiągnęła najlepszy rezultat w karierze. Oba mecze 1/2 finału zdecydowanie rozczarowały. Skrajnie wycieńczona Polka, która nie miała zbyt wiele czasu na odpoczynek, przegrała z Cibulkovą 1-6 2-6, a młoda reprezentantka Kraju Klonowego Liścia nie zdołała nawiązać wyrównanej walki z Azjatką (2-6 4-6).

 

W finale pierwszego wielkoszlemowego turnieju w tym roku spotkały się dwie niefaworyzowane wcześniej zawodniczki. Dwudziesta w rankingu Cibulkova jeszcze nigdy wcześniej nie zagrała w tej fazie Grand Slamu, a Chinka dotychczas zdobyła tylko jeden tak ważny tytuł. Dziwny splot wydarzeń i zupełnie nieoczekiwanych rozstrzygnięć sprawił jednak, że Li, która jeszcze w czerwcu ubiegłego roku myślała o sportowej emeryturze, a kilka rund wcześniej była o pięć centymetrów od porażki z Lucie Safarovą, wygrała Australian Open 2014. Nie faworyzowana Serena Williams, nie broniąca tytułu Wiktoria Azarenka, ani nie Maria Szarapowa, lecz Li Na sięgnęła po tytuł w Melbourne Park.

 

Po emocjonujących i ciekawych dwóch tygodniach przyszedł czas na kilkumiesięczną przerwę od wielkoszlemowych imprez. Jedni mają na ustach nadal smak sukcesu, inni próbują wrócić po przykrych niepowodzeniach. Z pewnością zarówno przed jednymi jak i drugimi mnóstwo pracy, aby za kilka miesięcy w Paryżu być w pełni sił i ponownie stanąć do walki o wielkoszlemowe puchary.

 

KK

Zobacz również:

Wasze komentarze:

wirtualna akademia tenisowa
więcej
reklama



Sponsor portalu: FEBAR - Wynajem Namiotów imprezowych

kalendarz ATP
TERMIN
TURNIEJ
29.05-11.06

Roland Garros

Paris, France

więcej
wywiady
więcej
kalendarz WTA
TERMIN
TURNIEJ
29.05-11.06

Roland Garros

Paris, France

więcej
partner strategiczny





Lider turystki tenisowej!
Sprawdź !

partnerzy:

© 2003 - 2013 tenisportal.com | Wszelkie prawa zastrzeżone. | Materiały na stronie są chronione prawem autorskim - kopiowanie zabronione.

X